Dentysta + narkoza

Cytat:Ale żadna narkoza nie jest obojętna dla organizmu. Nie rozumiem co masz
przeciw znieczuleniu miejscowemu, że aż wolisz tak narażać swoje zdrowie
(a czasami i życie w przypadku komplikacji)



Ano. Już myślałem, że nikt tego nie napisze... Dobra, szanująca się
klinika dentystyczna nigdy nie zrobi ogólnego znieczulenia, jeśli
nie będzie to BEZWZGLĘDNIE konieczne, a prawie nigdy nie jest (no,
może poza jakąś skomplikowaną chirurgią szczękową lub skomplikowanym
zdesperowanym, rozhisteryzowanym pacjentem, który za to odpowiednio
słono zapłaci [poza stomatologiem dochodzi anestezjolog+pielęgniarka]).
To nie średniowiecze, teraz robi się krótki zastrzyk i można młotem
pneumatycznym walić w ząbki, a i tak nic nie poczujesz...

Pozdrawiam,
Andrzej

PS
A ja z kolei polecam klinikę stomatologiczną DentaLife
(ul. Wiktorska 7 (przyst. Morskie Oko), tel. 6469770).
To jedno z niewielu miejsc w Wawie gdzie do wypełnień
stosują organicznie modyfikowane ceramidy (ormocer).

 

Gdzie stomatolg z kasa chorych?

Witam,
Cytat:


 Gdzie w wawie jest klinika stomatologiczna majaca

Cytat:podpisana umowe z kasa chorych,



Sprobuj w Klinice Chirurgii Szczekowej na ul. Nowy Zjazd1.
Kiedys mieli umowe z Kasa Chorych i maja sprawdzonych specjalistow.
Radza sobie z najtrudniejszymi przypadkami - niestety, mialam watpliwa
przyjemnosc to sprawdzic.

Pozdrawiam
Goska

Gdzie stomatolg z kasa chorych?


Cytat:rwalam osemke 3 miesiace temu, ceny nie pamietam, ale raczej nie wyzsza
od dwoch stoweczek. a pani chirurg - pelna profeska.



Zęby najlepiej rwą na Nowogrodzkiej w Klinice Chirurgii Szczękowej.
Trzeba miec tylko przy sobie dowód osobisty i podać do jakiej Kasy Chorych się
należy.

Pozdrawiam,

Chirurgia szczękowa na Nowym Zjeździe

: Potrzebuję poddać się dość skomplikowanej ekstrakcji zęba - i szukam
: miejsca, w którym przyzwoicie by to zrobiono (a jeszcze lepiej,
gdyby
: zapłaciła za to chora kasa). Od jednej znajomej słyszałem o miejscu
jak w
: temacie, ale nie potrafiła mi owa znajoma nic bliżej powiedzieć.
Pomyślałem
: sobie jednak, że co jak co, ale PRW mnie nie zawiedzie. :-)
[...]

Zjeździe, to możesz jeszcze spróbować w klinice chirurgii szczękowej w
szpitalu klinicznym na Lindleya (wejście do kliniki znajduje się od
Nowogrodzkiej i od Chałubińskiego). Mi tam usuwali 4 ósemki w
znieczuleniu ogólnym, poza bolączkami typowymi dla państwowej służby
zdrowia (tydzień czekania na zabieg, przygnębiające koszarowe budynki)
to było kompetentnie. No i te wrażenia z pobytu na szczękówce...:-)))

 

Chirurgia szczękowa (gdzie)

  Helo!

  przemyślałam sprawę i zdecydowałam się na usunięcie ósemek (wszystkich).
Teraz pora wybrać odpowiedniego specjalistę i z tym mam pewien problem.
Mógłby ktoś z Was polecić mi dobrego fachowca? Znam dr Huk (przyjmuje m.in.
w przychodni na Biskupinie) a moja dentystka poleca mi dr J. Wnukiewicza (z
tym, że on miałby to zrobić w 100% prywanie a co za tym idzie 4 zęby to
będzie spory wydatek). Wiem, że takie zabiegi z jego udziałem odbywają się
też na klinikach ale z tego co słyszałam wtedy on tylko kontroluje całą
operację a bezpośrednio wycinaniem zębów zajmują się stażyści (a tego bym
raczej nie chciała).
  Słyszałam jeszcze, że na ul.Krakowskiej jest klinika chirurgii szczękowej
i tam takie zabiegi robi się na NFZ - prawda to (bo znowu od innej osoby
słyszałam, że tego typu zabiegi nigdzie nie są w 100% refundowane)?
  Jeśli ktoś z Was ma jakieś info na ten temat i mógłby mi polecić jakiegoś
dobrego chirurga to byłabym wdzięczna za pomoc.

  Pozdrawiam!
  Ania

  --
  "... przecież każdy chyba chce
  aby trwało
  jego życie jak muzyka..."

  p.gif
< 1K Pobierz

Praktyki wakacyjne

Cytat:Kardiochirurgia jest na Unii.


O, to chyba dziś po południu przenieśli. Bo jak byłem rano na zajęciach, to jeszcze tam kardiochirurgii nie było. Widziałem za to jedną taką na Pomorzanach, piętro wyżej niż kardiologia. :) :) :)
Na Unii z chirurgii masz: chirurgię ręki (+ogólna), chirurgię hepatobiliarną (+ogólna), chirurgię dziecięcą, neurochirurgię, ortopedię i ortopedię dziecięcą.
Na Pomorzanach są: chirurgia naczyniowa, chirurgia transplantacyjna, kardiochirurgia, chirurgia szczękowo-twarzowa i urologia.
Jest jeszcze torakochirurgia w Zdunowie.
To tylko nasze kliniki (w większości). Na Arkońskiej też jest tego trochę, poza tym wojskowy, miejski, na Wojciecha itd. Wybór samych oddziałów chirurgicznych jest w Szczecinie wystarczający :)

Już nie wiem co mam robić... :-( [*]

Doktorki powiedziały że nie jest aż tak stare... nie jest do końca zagojone. Problem polega na tym, że podobno nie ma jak założyć szyn, które by złamanie nastawiły.
O rwaniu zębów też myślałam - ale trzebaby było usunąć wszystkie. Te z przodu także.
A tak upośledzać zwierzęcia - nie widzą sensu, a ja nie wiem czy dałabym radę...

Jeszcze po 15 dzwonie do kliniki, gdzie przyjmuje specjalista od chirurgii szczękowej - co prawda specjalista od psów i kotów, ale może się podejmie założenie szyn albo cokolwiek....

dobrego stomatologa.

Jeżeli to jest ta pani dr Barańska, która kiedyś pracowała w przychodni na Reymonta, to nie polecam. Ona nawet zębów nie potrafi wyrywać. O mało co na tamtym świecie nie wylądowałam. Wylądowałam po jej "pomocy" w klinice chirurgii twarzowo szczękowej na Buchenwaldczyków. Brrrrr, na samo wspomnienie mnie trzęsie.
Za dobrego stomatologa w Zabrzu uważam dr U.Kasprzyk. Ma ona gabinet na Slęczka, koło Kwadratu. Jedyny problem, to ten, że nie współpracuje z kasą chorych.

Narkoza - wielkopolskie lub dolnoslaskie

Witam,
Szukam dobrej przychodni lub prywatnego szpitala z chirurgiem stomatologicznym. Chodzi o wykonanie zabiegu z chirurgi szczekowej w narkozie. Chcialbym jednak zalatwic sprawe w odpowiednich warunkach, zwlaszcza jesli chodzi o anestezjologa. Nie chce, aby narkoze wykonywano w gabinecie, który nie ma odpowiedniego sprzetu do narkozy, czy monitorowania stanu pacjenta lub bez pielegniarki anestezjologicznej.
Szukalem szpitala prywatnego w Poznaniu i we Wroclawiu, ale chyba zadne z nich nie zajmuja sie chirurgia szczekową
Fajnie, jakby przychodnia/klinika/szpital oferowal noclegi w celu dojscia do siebie po narkozie. Ale bez tego jakos sobie poradze
pozdrawiam
strachu

APARAT ORTODONTYCZNY-POMOCY!!!

W Częstochowie nie mam nikogo znajomego z branży. Jestem z Dolnego Śląska i technicznie u nas postępowanie z takim problemem jak Twój wygląda tak: pacjent zgłasza się do ortodonty ten przygotowuje dokumentację (modele, zdjęcia) i kieruje pacjenta do konsultacji do Kliniki Chirurgii Szczękowo-Twarzowej we Wrocławiu gdzie pacjent jest kwalifikowany do zabiegu (lub nie), uzyskuje informacje dot. jego leczenia i wraca do ortodonty celem leczenia przedoperacyjnego. Po przygotowaniu ortodontycznym ma robioną operację i znów pooperacyjna opieka ortodontyczna. Za leczenie ortodontyczne pacjent płaci, a operacja i ew. pobyt w szpitalu oraz wszystko co jest związane z chirurgią pokrywa Kasa Chorych tzn. dotąd tak było, teraz płaci fundusz chyba bo jak dokładnie to teraz jest nie wiem. Acha i jeszcze jedno, myślę, że najważniejsze. Czy to nie jest przypadkiem tak, to ortodoncie przeszkadzał Twój wygląd a nie Tobie. Podstawowym wskazaniem do podjęcia leczenia wady zgryzu, bez względu na jej nasilenie, jest wskazanie kosmetyczne. Najważniejsze jest uzyskanie efektu, który zadowoli pacjenta i jest stabilny. Zanim pójdziesz do kolejnego ortodonty przemyśl co najbardziej przeszkadza Ci w Twoim wyglądzie i dokładnie wytłumacz to lekarzowi do którego się zgłosisz, czasem my widzimy zupełnie inny problem, czasem żeby rozwiązać problem pacjenta potrzebne jest bardzo rozbudowane leczenie, ale zawsze musimy wiedzieć jaki jest nasz cel. Pozdrowienia Irena

poziome ósemki - gdzie usunąć??

Witam, Miesiac temu mialam usuwane wszystkie 4 osemki w znieczuleniu ogolnym w II klinice chirurgii szczekowo twarzowej w Warszawie. Mam alergie na miejscowe srodki znieczulajace i tym bardziej bylo to uzasadnione. Nie bylo to moze przezycie zupelnie bezstresowe, ale ciesze sie, ze odbylo sie to wlasnie w ten sposob. Niektorzy moze dobrze znosza dlutowanie w znieczuleniu miejscowym, ale dla mnie to by byl nadmiar wrazen. Ciesze sie, ze nie musialam byc swiadoma, a poza tym opieka szpitalu byla wspaniala pod kazdym wzgledem.

neuralgia nerwu trójdzielnego

I dalej,bo miałam jakiś problem z komputerem,czy Minesulin uśmierzał w jakimś stopniu ból?Jest to lek przeciwbólowy,a tak naprawdę na ból związany z podrażnieniem czy zapaleniem nerwu trójdzielnego żadem przeciwbólowy lek nie działa,więc może branie tego leku dawałoby jakąś szansę?
Apo,jak teraz jest u Ciebie?
O przepraszaniu kogokolwiek przez dentystę nigdy nie słyszałam.Byłoby to przyznaniem się do popełnionego błędu,do żle postanowionej diagnozy,do pewnej niewiedzy.
Nie wiem,może powinna powstać nowa specjalizacja,która załatwiałaby błędy podentystyczne.
Coraz częściej się słyszy o bólach poestrakcyjnych,po leczeniu kanałowym,po implantach i to by było świetne pole do popisu dla ambitnych lekarzy.
Obecnie człowiek się miota między dentystą,neurologiem,laryngologiem itd.
Dentysta,aby mieć z głowy stosuje oglądanie zdjęć i kiwanie głową,ewentualnie blokada,która starcza na 2 godz.,neurolog przepisuje Amizepin,a laryngolog każe prześwietlić kręgi szyjne.
Przeważnie słyszy się szczere:nic pani pomóc nie mogę,nawet od ordynatorów szanujących się klinik chirurgii szczękowej!
Usłyszałam ostatnio od swojego dentysty,że na temat suchego zębodołu w mądrych książkach na stomatologii jest jedna linijka.
Pozdrawiam.

Pomocy! ( Szyna relaksacyjna)

"ja tez nie mam dowodow z tego co "przezylam" w klinice chirurgi szczekowo twarzowej, jak mnie zle leczono z zapalenia wysiekowego barku.no cóż kochana wiktorio,chyba coś ci sie pomyliło.jak mozna leczyć "zpalenie wysiękowe barku" na chirurgii szczękowo-twarzowej.wcale się nie dziwie,że nie mogli dać sobie rady.oj ludzie,ludzie.

Pomocy! ( Szyna relaksacyjna)

Cytat:"ja tez nie mam dowodow z tego co "przezylam" w klinice chirurgi szczekowo twarzowej, jak mnie zle leczono z zapalenia wysiekowego barku.no cóż kochana wiktorio,chyba coś ci sie pomyliło.jak mozna leczyć "zpalenie wysiękowe barku" na chirurgii szczękowo-twarzowej.wcale się nie dziwie,że nie mogli dać sobie rady.oj ludzie,ludzie.



Na chirurgi szczekow- twarzowej leczylam staw skroniowo-zuchowoy a bark to sprawa innych lekarzy: ortopeda oraz reumatolodzy

Ósemka - usuniecie (dłutowanie)

Załatwiłem to bez pieniedzy... Ale generalnie potrzebne sa znajomści, albo koperta. Ja trafilem do Kliniki chirurgii szczekowej. Taki zabieg moze trwac nawet kolo 2h, wiec odpada krotkotrwala narkoza w gabinecie. Lepiej to zrobic w szpitalu, bo tam jest pelne zabezpieczenie anestozjologiczne. Przy dobrej organizacji zajmuje to na maxa 2 dni. Kwestia dogadania z lekarzem.. Powodzenia!

Ósemka - usuniecie (dłutowanie)

Prosze Panstwa, narkoza jest ostatecznoscia!!!Idz do chirurga stomatologicznego (nie szczekowego), taki ktory ma w gabinecie aparat rtg. Podejrzewam ze bedzie konieczne zrobienie zdjecia. Lekarz zobaczy je i oceni. Jesli przypadek bedzie tradycyjny, to sam chirurg stomatologiczny nie bedzie mial wiekszych problemow z wykonaniem zabiegu. A sam zabieg wcale nie bedzie taki nieprzyjemny.Natomiast jesli stomatolog stwierdzi ze przypadek jest dosc ciezki, to dopiero wtedy udasz sie ze zdjeciem do kliniki chirurgi szczekowo-twarzowej i tam pod narkoza wykonaja zabieg.Przypominam ze urzadzenia do znieczulania ogolnego czesto maja po 20-30 lat, i generalnie sa w oplakanym stanie. Nie wszyscy budza sie z narkozy. Znieczulenie oglolne jest naprawde ostatecznoscia.Przyjemnosci

Znacie jakiegos dobrego Chirurga Szczekowego w Warszawie?

II Klinika Chirurgii Szczękowo-Twarzowej jest kierowana przez Pana Profesora Piekarczyka ( Rektora AM). Pani Dr Piekarczyk jest szefową Zakładu Ortodoncji. I Klinika Chirurgii Szczękowo-Twarzowej kierowana jest przez Pana Profesora Wanyurę i operacjami progenii raczej sie nie zajmuje.Pana dr Jagielaka serdecznie polecam - wyjątkowej wiedzy, serca i uczciwości lekarz - nie mogłaś lepiej trafić!

Spuchłem jak chomik po usunięciu zęba

zabieg usunięcia robiłem w klinice chirurgii szczękowo twarzowej i nie mam nic do zarzucenia pani doktor widać było że wie co robi i że robiła już taki zabieg 12384723468265934758639 razy a co za tym idzie była bezlitosna i sprawna ruchowo fizycznie....no ale dziwna sprawa po 3 dniach od zabiegu takie cyrki..
krwawienie nie ustaje zaczęło się wczoraj około 23 zresztą jest post poświadczający godzinę

cały czas muszę chodzić po mieszkaniu z kubeczkiem powoli wypełniając go krwią

Spuchłem jak chomik po usunięciu zęba

Cytat:zabieg usunięcia robiłem w klinice chirurgii szczękowo twarzowej i nie mam nic do zarzucenia pani doktor widać było że wie co robi i że robiła już taki zabieg 12384723468265934758639 razy a co za tym idzie była bezlitosna i sprawna ruchowo fizycznie....no ale dziwna sprawa po 3 dniach od zabiegu takie cyrki..
krwawienie nie ustaje zaczęło się wczoraj około 23 zresztą jest post poświadczający godzinę

cały czas muszę chodzić po mieszkaniu z kubeczkiem powoli wypełniając go krwią


No to tak.Tam są rzeczywiście fachowcy. To nie mam już pomysłu:)

Rozrost żuchwy

Cześć!

Chciałbym prosić kogoś o radę, a chyba to forum jest do tego najbardziej odpowiednim miejscem. Mój problem jest następujący:

Gdzieś ok. 15 roku życia zaczęła się u mnie ujawniać asymetria szczęki (lewa żuchwa bardziej w bok i do dołu niż prawa). Początkowo martwiło mnie to ze względów estetycznych. Niestety, wkrótce doszedł do tego ból i b. przykre uczucie napięcia w lewej szczęce. Nie wiedziałem, gdzie się zwrócić. W trakcie wizyty w AM w Warszawie (I Klinika Chirurgii Szczękowo-Twarzowej) powiedziano mi, że operacja jest dość ryzykowna. Niedawno byłem tam ponownie. Tym razem przekonywano mnie, że trudno znaleźć racjonalną przyczynę bólu i wynika on raczej z napięcia na tle stresu (choć zauważono, iż rozbudowana żuchwa może nadmiernie obciążać staw). Teraz mam zamiar udać się na wizytę do Dwójki, jako że przyjmuje tam tak chwalony dr J***. Jak myślicie, co sądzić o tej wadzie? Czy ktoś zetknął się z czymś podobnym? Domyślam się, że moja wada ma mało wspólnego z progenią lub retrogenią (zgryz jest jak najbardziej ok).

Dzięki za wszelką pomoc. Pozdrawiam

zbyt szeroka twarz

Chyba jest możliwa lecz raczej tylko operacyjnie, polega na obustronnej skróceniu kości twarzy, najlepiej Polanica Zdrój klinika chirurgii plastycznej http://www.scm.pl/?mod=wrds&id=13
albo www.ortognatyka.pl
lub http://chirurgia-szczekowa.pl/kontakt.html

Studenci musza miec swoje materialy ???

Jak to jest, ze student musi miec swoje wiertla, narzedzia kanalowe, swoj EDOGEL, swoj koferdam, swoje materialy, swoje wszystko. Pamietam jak to w IS nie bylo nawet eugenolu na Stomatologii Zachowawczej.
Jak to jest ? Kto o tym decyduje ? Panstwo placi pieniadze i gdzie one sa ? IS zarabia na parkingach i gdzie ta kasa ? Ja zakladalem ludziom wiele razy swoj material, asystent kazal mi wystawiac rachunek i pacjent musial placic, ja z tego nie mialem nic. Ale to byl moj material. Ja nie mowie, zeby studenci zarabiali, ale moze ta kasa powinna wzbogacac fundusz socjalny ? A moze fundusz, z ktorego by sobie zaklady pokupowaly rzutniki, laptopy, tak by zajecia byly normalnie prowadzone, a nie na sucho.
Mysle, ze te zasady sa chore, ktos tu nie mysli. Profesorowie powinni sie bardziej zastanawiac nad regulami jakie ustalaja na klinikach.
Dla mnie tylko klinika periodontologii i chirurgii szczekowej to zaklady dobrze prowadzone. Tam wszystko jest jak w szwajcarskim zegarku. Reszta kuleje.

w nawiazaniu do znieczulen...EMERGENCY w gabinecie

Malgosiu,
na chirurgii szczekowo - twarzowej pracowalam gdy bylam na stazu podyplomowym, wiec bedac mloda i nieopierzona lekarka, ale takie jest moje zdanie i go nie zmienie co do guza szczeki.

jako dentysci patrzymy na to ze wzgledu na ewent protezowanie w przyszlosci i gorsza retencje protezy do podloza, ale pacjent nie ma uchylku na zdrowiu.

to tak jakbys sie martwila ze otworzylas zatoke przy ekstrakcji.
to sie zdarza, wynika z anatomii i indywidulanych cech kosci ( w tym przypadku - nadmierna sklerotyzacja w okolicy korzeni, tzw hipercementoza wg mnie jest najbardziej realna przyczyna oderwania guza), na moj babski rozum nie ma innego wytlumaczenia. (no chyba, ze nie asekuruje sie wyrostka palcami drugiej reki).

i definitywnie w takiej sytuacji nie ma czego sie obawiac. nalezy tylko zalozyc szwy jesli sytuacja na to wskazuje.

moge sie jeszcze oczywiscie zapytac u zrodla, ale kontakt z ta klinika mam teraz przez Kanal La Manche ograniczony

ps asystenci sa rozni, czasem sa dowcipni, czasem zapobiegliwi, czasem zaniedbujacy studentow, a czasem zlosliwcy.
rozne rzeczy mowia, czasem nie nalezy sie tym przejmowac.

kiedys jeden asystent z anatomii bardzo sie przejmowal np, gdzie jako leworeczna bede pracowac i ze trudno mi bedzie znalezc prace (nie wynikalo to jednak z faktycznej troski)

Lipcóweczki 2006 część 2

Witam.
Aparatko ja ten sam koszmar w nocy przeżywałam...
"8" do wyrwania - tylko nikt mi jej wyrwać nie chce !!!
od wczoraj dzwonie wszędzie i nie ma mowy... nie wyrwą bo jestem w ciąży
dopiero na klinice chirurgii szczękowej się zgodzili pod warunkiem
przyniesienia zaświadczenia od gina, że moe usunąć zęba
to wszystko jakieś chore - a ja jeszcze gorączkę w nocy dostałam ...
dzisiaj w końcu jedna dentystka się zlitowała i mi go zatruła
i na szczęście nia ma ropy ...
pozdrawiam

Co dziś stało się

Ano ma to ta sama klinika w której anginę leczyli mi pędzlowaniem co doprowadziło do tego że przez 3 dni chodziłem tam i czekałem po pare godzin z 39 stopni gorączki. W końcu olałem i wziąłem antybiotyk - po 2 godzinach gorączka zeszła.
Ostre zapalenie zatok moze przejsc w przewlekłe nigdy na odwrót.
Zanik czucia w twarzy to normalny objaw ze względu na ucisk na nerw podoczodołowy. Płukania mogą pomóc, ale na przewlekłe zapalenie zatok to głównie pomaga zabieg Caldwella-Luce'a, albo chirurgia endoskopowa.
Ostre wyleczysz antybiotykiem w 2 tygodnie.
Poza tym takie rzeczy leczy się na chirurgii szczękowo-twarzowej, bo laryngolodzy to zwykle patafiany i lekarze od wszystkiego i niczego, siedzący jeszcze w medycynie lat 60tych (ach te górnicze lampki na czole ).
Na zapalenie zatok dałbym klindamycynę. Dalacin C 300 mg do zażywania co 8 godzin to zwykle koszt rzędu 25 zł, wystarcza na ponad 5 dni. Miesiąc wychodzi 150 zł jak łatwo policzyć, chyba że dałaś się nabrać na odpowiednik w rodzaju inna nazwa, inne opakowanie, ten sam skład, cena x5

Poza tym idź do sensownego lekarza bo duża część zapeleń zatok jest alergiczna. Ja takie złapałem. Nie miałem nigdy żadnego uczulenia.
Claritine mi pomogło. 20 zł / miesiac terapii.

Szczerze pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia, zatoki potrafią wkurwić

DZIECKO - będziesz rodzicem, a może już jesteś?

Idę już spać, ale jeszcze mi się wyświetliła odpowiedź.

Co do zakupów w Polsce- Saiduś, błagam, patrzysz przez pryzmat Warszawy, zapraszam do Białej Podlskiej i wypasionych telewizorów Rubin lat 20 średnio, radia które już niezbyt umiem obsługiwać i telefon jak za starych czasów. I to nie jest patologia tylko rzeczywistość małego miasteczka, a Ci co mają co do garnka włożyć od 1 do 1 to i tak już są 'Ci lepsi'.

Nie, niewszyscy lekarze to profesjonaliści i nigdzie tego nie napisałyśmy, Napisałyśmy, że generalizowanie jest szkodliwe, są tacy, którzy są specjalistami z powołania i łapówek nie biorą.

A co do Lindleya, słabo trafiony przykład- akurat tam pensje lekarzy są wyższe, a wynika to z wielu czynników, m.in. tego, że umieli wywalczyć sobie wyższe pensje w trakcie strajków służby zdrowia. Z tego, że szpital ten skupia super wybitnych specjalistów przynajmniej 2 dziedzin- transplantologii i chirurgii szczękowo-twarzowej, którzy odbywają staże w Szwajcarii i do których przylatują stażyści ze Szwajcarii. I właśnie w szpitalu na Lindleya są kliniki jak blok chirurgii szczękowo-twarzowej, gdzie pracują cudowni ludzie, i jednocześnie cudotwórcy. I ich będę bronić zębami i pięściami

DZIECKO - będziesz rodzicem, a może już jesteś?

Dobre zdanie mam o klinice chirurgii szczękowo- twarzowej i chirurgii stomatologicznej, czyli bloku nr 8 i 11, bo z malutkich kawałków poskładali mnie w jedną całość. Z całej plejady 1 lekarz był beznadziejny, ale zawsze trafi się czarna owca Urologia i okulistyka są do bani, chirurgia ogólna taka sobie, transplantologii jeszcze nieodwiedzałam...

OPOWIEŚCI PRZY KAWIE

Dokładnie jak przerwiesz ćwiczenia to wszystko wali się na łeb na szyję i kumple z siłowni to potwierdzają także Ja przestałem ćwiczyć to się dosłownie rozleciałem he he mam SSŻ sux byłem w klinice chirurgii szczękowej, też u ortopedy, mam jakieś narosty na stopie które trzeba będzie usunąć, na rysunku:



to tam gdzie te cztery strzałki przy pierwszej i czwartej męczy mnie wiązadło poboczne przyśrodkowe, biegam tylko 6.5km bo nie boli, będę zwiększał dystans co 2-3 tygodnie, i tak po mału aż dojdę do 10 km, widać ewidentnie że zmniejszenie dystansu daje efekty bo już przy 6km nie boli więc to znak że trzeba zwiększyć o krok aż coś delikatnie poczuje

ps. na głównej fajna porada tylko takie ćwiczenia nie dla wszystkich są ok, ale ćwiczenia metaboliczne mają jeden minus, podobno ludzią którzy mają do tego tendencję może się odkleić siatkówka oka, lub pogorszyć wzrok

Szpital im. Barlickiego

Byłem pacjentem kliniki chirurgii czaszkowo szczękowo twarzowej. Podziwiam lekarzy tam pracujących za ich doświadczenie, bardzo duża ilość trudnych przypadków, ludzi po wypadkach, pobiciach, wad wrodzonych, leczą się tu ludzie z całej Polski, wszystko na małym oddziale z jedną salą operacyjną.

Bardzo oburzyła mnie informacja przeczytana w Gazeta.pl o próbach zamknięcia kliniki i oddziałów w województwie łódzkim. Nie udało się sprzedać i zamknąć szpitala Korczaka więc próbują zamykać kolejne. Nie dopuśćmy do tego !!!
Urzędasy ręce precz od najlepszej kliniki w Łodzi !!! Dajcie leczyć się pacjentom przez najlepszych lekarzy !!!

WARSZAWA

no prosze, z mojego roku, a wlasciwie grupy !!!!, sa tu napewno 3 osoby, w tym slawna Ania Michalak ktorej szukam.
wiem od kolegi ktory zastanawia sie nad przyjazdem, ze podobno z roku jest wiecej.
problem w tym, ze nie wszyscy wiedzia o tym forum.
ja mieszkajac tu 2 lata, wpadlam na Was przypadkiem szukajac skepow z polskim jedzeniem.
pewnie sie mijalismy na korytarzach chirurgii stomatologicznej.
o wlasnie , czy nalezeliscie do kola chirurgii szczekowej (ja tak) , w I ej Klinice, u dr Ukleji - Sokolowskiej.

dentysta śląsk (katowice)

Polecam Med Centrum na Pl. Wolności (tu ceny sa ok, bylam kilka razy). Pracuje tam swietny chirurg Tomasz Bigas (jest chyba tylko w piatki). Normalnie pracuje na chirurgi szczekowej w Katowicach. Dodatkowo pracuje tez w gabinetach dr. Borczyka (jesli CIĘ stać to polecam - rewelacja, tutaj robi zabiegi nie tylko chirurgiczne, tu robilam implant). Bylam tez u niego swego czasu w Klinice na Francuskiej na oddziale chirurgi szczekowej (ale to juz dodatkowo)
Ja robiłam u niego kilka rzeczy ze skomplikowanych to implanty, i usuwanie zeba w stanie zapalnym.
(a tak poza tym to moj przyjaciel)

Standardowo korzystam jednak z Medicoveru w Katowicach tez maja kilku fantastycznych lekarzy, ale jednak ni chirurgów.

akcja

nowa akcja PTSSu :)

Pierwszy Ogólnopolski Białostocki Kongres Polskiego Towarzystwa Studentów Stomatologii

CZAS: 16.01.2009 - 18.01.2009

16.01.2009r (piątek)
Spotkanie integracyjne – Galeria Biała – dyskoteka, bilard, kręgle, karaoke;

17.01.2009r. (sobota)
„Pierwszy Ogólnopolski Białostocki Kongres
Polskiego Towarzystwa Studentów Stomatologii ”.

8.30 - 8.35 Powitanie uczestników i uroczyste otwarcie Kongresu
8.40 - 9.10 Zakład Stomatologii Zachowawczej i Propedeutyki Stomatologicznej
9.15 - 9.45 Klinika Chirurgii Szczękowo – Twarzowej i Plastycznej
9.50 - 10.00 Prezentacja firmy sponsorującej
10.05 - 10.20 Koło Naukowe Zakładu Stomatologii Społecznej i Profilaktyki
10.25 - 10.55 Zakład Ortodoncji
11.00 - 11.10 Prezentacja firmy sponsorującej
11.10 - 11.30 Przerwa kawowa
11.30 - 11.40 Prezentacja firmy sponsorującej
11.45 - 12.15 Zakład Chirurgii Stomatologicznej
12.20 - 13.10 Zakład Protetyki
13.15 - 13.25 Prezentacja firmy sponsorującej
13.30 - 14.00 Zakład Chorób Przyzębia i Błony Śluzowej Jamy Ustnej
14.05 - 14.20 Koło Naukowe Zakładu Stomatologii Społecznej i Profilaktyki
14.25 - 14.55 Zakład Stomatologii Dziecięcej
15.00 - 15.40 Gość
15.45 - 16.25 Gość z zagranicy
16.30 Uroczyste zakończenie konferencji i rozdanie certyfikatów uczestnictwa.
16.40 Pokaz iluzjonisty oraz Fireshow.
20:30 - KARNAWAŁOWY BAL STOMATOLOGA – bal maskowy
Miejsce: Hotel Gołębiewski w Białymstoku, ul. Pałacowa 7,15-064 Białystok.

18.01.2009r (niedziela)
Zwiedzanie Pałacu Branickich , pożegnanie uczestników

fretkowy STOMATOLOG

Polecam w 100% ( całym sercem ) Panią stomatolog: lek. wet. Katarzynę Jodkowską. Indywidualne podejście do pacjenta. Rewelacyjnie radzi sobie z najpoważniejszymi przypadkami. Dr Jodkowska specjalizuje się w: leczeniu chorób przyzębia i błon śluzowych, stomatologii okresu rozwojowego, chirurgii twarzowo-szczękowej, ortodoncji, stomatologii zachowawczej, onkologii stomatologicznej, protetyki (źródło: strona Kliniki SGGW)
Zaniedbane zęby, a tym samym stan zapalny dziąseł mogą powodować choroby serca, płuc, wpływać destrukcyjnie na pozostałe narządy. Nie należy lekceważyć pierwszych oznak nieprawidłowości, ściągać regularnie kamień i jak najszybciej likwidować stan zapalny, reagować na pojawienie się nieprzyjemnego zapachu w jamie ustnej.

Dr Katarzyna Jodkowska przyjmuje (wszędzie tylko na zapisy):

1. Ogonek (ul. Klemensiewicza 7, BEMOWO) : http://www.ogonek.waw.pl/grafik_dyzurow.html

2. Klinika weterynaryjna Bemowo (ul. Powstańców Śląskich 101, Bemowo) : http://www.bemowo-wet.com.pl/index.php?id=godziny

3. Klinika małych zwierząt SGGW (ul. Nowoursynowska 159c) : http://www.sggw.pias.pl/strony/sto.htm

4. Lancet: Klinika Weterynaryjna i Laboratorium Analiz Weterynaryjnych (ul. Godebskiego 15, Sadyba) : tel. (0-22) 842 28 02

Raven wkurwiony LEKARZ

dla zainteresowanych:
-mój tytuł to lekarz stomatolog
Pracuje w Warszawie w C.M.ENEL-MED,we własnym gab. oraz w klinice chirurgii twarzowo-szczekowej W.I.M. (chirurgia)
Jak dostaniecie bejsbolem w jadaczke od ABS-a (np.Luigi ) czego Wam ani nikomu nie życze to tam sie takich składa do kupy.
Tam też usuwamy zęby za darmo

Pozdro
p.s.
Dla zainteresowanych panów a widze że są - mam kolege ginekologa .......
..... chcecie sie zbadać???
p.s.2
ABS+absolutny brak szyi

13 marca weekend

Dzień dobry
Moja wizyta u dentysty (chwilowo) zakończyła się wczoraj. Rozpoczęta w czwartek, w Słupsku dobiegła końca wczoraj w AM w Gdańsku, w Klinice Chirurgii Szczękowo - Twarzowej. W przyszłym tygodniu kładę się tam na oddział w celu pobrania wycinków do badania histopatologicznego (mam jakiegoś guza - prawdopodobnie).
Wbrew temu co napisała Gosia (można dbać o ząbki, jak trza) nie zawsze uda się uniknąć przykrych niespodzianek. W ciągu jednej nocy!!! wyrósł mi guz i mój dentysta, u którego byłam na "przeglądzie" w zeszły czwartek nie zauważył nic, co by mogło wskazywać na jakiekolwiek zmiany.
Tak poza tym u mnie piękne słoneczko na niebie
Miłego popołudnia

PĄTECZEK .

Leszku tym razem chyba Ty coś narozrabiałeś, skoro pogoda u Ciebie paskudna
U mnie różnie - raz słonko, raz deszczyk, ale ogólnie chłodno.
Poza tym znów zaczyna mnie boleć mój kolega - guz , a operacja gdzieś dopiero za dwa tygodnie. W AMG, w Klinice Chirurgii Szczękowo - Twarzowej rozpędzili się z remontem sali operacyjnej i trza czekać.
Miłego dnia wszystkim

Badanie poziomu przeciwciał

Cytat:żadna stomatologia wrocławska nie jest przygotowana na taką ewentualność


Jestem w szoku! Nie macie tam kliniki chirurgii szczękowo - twarzowej??Przecież na oddziale zawsze sobie z czymś takim poradzą. :shock: Głowa do góry Gabi! Wierzę, że wszystko się uda i szybciutko Aga będzie przeszczepiona! :D

Badanie poziomu przeciwciał

Cytat:Nie macie tam kliniki chirurgii szczękowo - twarzowej??


owszem jest, ale nie bawią się w leczenie / a nalezy wykorzystać okazje i co się da wyleczyć, ewentualne malutkie ubytki/ To wogóle wielka paranoja :evil:
Swego czasu po małym zgrzycie wyluzowałam, ale widzę , że musze się i nie tylko się :wink: spiąć! :evil:

Chirurgia szczękowa (gdzie)

Cytat: Helo!

 przemyślałam sprawę i zdecydowałam się na usunięcie ósemek (wszystkich).
Teraz pora wybrać odpowiedniego specjalistę i z tym mam pewien problem.
Mógłby ktoś z Was polecić mi dobrego fachowca? Znam dr Huk (przyjmuje
m.in.
w przychodni na Biskupinie) a moja dentystka poleca mi dr J. Wnukiewicza
(z
tym, że on miałby to zrobić w 100% prywanie a co za tym idzie 4 zęby to
będzie spory wydatek). Wiem, że takie zabiegi z jego udziałem odbywają się
też na klinikach ale z tego co słyszałam wtedy on tylko kontroluje całą
operację a bezpośrednio wycinaniem zębów zajmują się stażyści (a tego bym
raczej nie chciała).
 Słyszałam jeszcze, że na ul.Krakowskiej jest klinika chirurgii szczękowej
i tam takie zabiegi robi się na NFZ - prawda to (bo znowu od innej osoby
słyszałam, że tego typu zabiegi nigdzie nie są w 100% refundowane)?
 Jeśli ktoś z Was ma jakieś info na ten temat i mógłby mi polecić jakiegoś
dobrego chirurga to byłabym wdzięczna za pomoc.

 Pozdrawiam!
 Ania



Znam młodą osobę, która miała podobny problem z "8", nie wszystkie się
przebiły, rosły pod kątem i sprawiały potworny ból.

W ubiegłym roku usunęła 4 szt ramach ubezpieczenia (studentka),
zaproponowano, aby usuwała jednorazowo jednocześnie górę i dół na stronie, z
wiadomych przyczyn. Zabieg dokonywał chirurg szczękowy, przy zabiegu była
stomatolog i pielęgniarka. Pacjetka był b. zadowolona, lecz następstwem
usunięcia "8" w jej przypadku było założenie aparatu

ortodontycznego.

Dopłaciła tylko za lepszą jakość środka przeciwbólowego, nici itp. tj. za
całość ~150 zł.

Jeżeli jesteś w dalszym ciągu zainteresowana adres mogę przesłać na priv.

dobrego stomatologa.

Klinika Chirurgii Szczękowo-Twarzowej, rwą hurtem po dwóch pacjentów na raz, zaczyna studentka, jak nie da rady to pomoże pani doktor, jak pani doktor nie da rady to jest pan doktor a jak wszyscy zawiodą to mają taką małą salkę operacyjną

implanty osteoplant

Znalazlem ciekawa wypowiedz na temat implantow tej firmy , oto ona

Osteoplanty to implanty, które powstały w Akademii Medycznej im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Specjaliści chirurgii szczękowej z Zakładu Chirurgii Stomatologicznej w wyniku długich lat badań w Departamencie Rozwoju Poznańskiej Stomatologii Fundacji Akademii Medycznej opracowali uniwersalny system implantów tytanowych. System ten pozwolił na przeszło trzykrotne obniżenie poprzeczki cenowej zabiegu implantacji. Jest to system implantów jednoczęściowych (filar protetyczny jest widoczny w ustach zaraz po zabiegu implantacji), który pozwala na sprawne i szybkie (8 tygodni) wykonanie pracy protetycznej. Osteoplanty oferują możliwości odtworzenia wielu rodzajów braków zębowych (możliwość założenia na implanty koron, mostów czy protez).
Moim zdaniem, mimo niewątpliwie wysokiej skuteczności w leczeniu, implanty te mają swoje ograniczenia - głównie w sferze estetyki ( standardowa szerokość nie pozwala na estetyczne odtwarzanie "szerokich" zębów przednich w szczęce lub "bardzo szerokich" pojedynczych zębów trzonowych zarówno w szczęce jak i w żuchwie). Dlatego praktycznie, w naszej klinice, system Osteoplant jest z powodzeniem wykorzystywany głównie do leczenia bezzębia w żuchwie (dwa-trzy implanty z belką + dobrze zakotwiczona na nich proteza) oraz braków dwóch - trzech zębów bocznych w szczęce lub w żuchwie , gdzie estetyka nie jest tak ważna (zęby są mniej widoczne) a liczy się głównie wysoka wytrzymałość i odporność pracy. Ograniczenia w zastosowaniu Osteoplantów wiążą się także z jakością kości jaka musi występować u potencjalnego pacjenta - po prostu musi być najwyższej klasy! Słaba jakość kości (niestety występująca u większości naszych pacjentów) koniecznie wymusza stosowania zabiegów z dziedziny sterowanej regeneracji kości lub innych , które w naszym praktycznym rozumieniu nie dają najwyższej możliwej do uzyskania pewności w leczeniu z zastosowaniem systemu Osteoplant

Poza tym czytalem tez pozytywne artykuly.Krotko piszac sa dobre ale maja swoje braki (czesciowo estetyka) i wymagania(jakos kosci).Po wszczepieniu spisuja sie bardzo dobrze.Nie ma tez roznicy (czytaj ryzyka) pomiedzy wszczepami 1 lub 2 etapowych.Jak znajde linki to podam.
Pozdrawiam

ps - Bardzo prosze Pana Greenmana o opinie (oparta na wlasnym doswiadczeniu) na wyzej wymieniona wypowiedz na temat implantow Osteoplant.Serdecznie dziekuje i pozdrawiam

progenia

Dowiedz się w 2 Klinice Chirurgii Szczękowej ul. Lindleya.Poza tym przeczytaj inne wątki w tym temacie.

Stawy skroniowo-żuchwowe

I klinika chirurgii Szczekowo Twarzowej ul. nowogrodzka 59, dr Zygmunt Stopa, skierowanie od lekarza rodzinnego lub innego.

Znacie jakiegos dobrego Chirurga Szczekowego w Warszawie?

O ile mnie wiadomo to Klinika Chirurgii Szczękowej na Lindleya specjalizuje się w operacjach ortodontycznych.Czy to jest 1-sza czy 2-ga klinika to nie pamiętam.Dr.Piekarczyk jest ortodontką i tam pracuje.

Znacie jakiegos dobrego Chirurga Szczekowego w Warszawie?

no ja wlasnie za tydzien ide na Lindleya do 2 kliniki chirurgii szczekowej, moze juz na operacje bo jestem gotowa... ale jak cos nie wypali to chce jeszcze innych lekarzy poznac

bać sie resekcji?

A idz Ty Bidulko do Kliniki chirurgii szczękowej. Niech profesor Cię obejrzy i zdecyduje, co by trzeba zrobic.. Poza tym są tam anestezjolodzy, którzy odpowiadają za profesjonalne znieczulenie:-) Powodzenia!

od kogo skierowanie do poradni chirurgii szczękowo-twarzowej

We Wrocławiu do Poradni Kliniki Chirurgii Szczękowo-Twarzowej niestety ale bez skierowania pacjent się nie dostanie. MUSI BYC SKIEROWANIE.

klinika

Poszukuje dobrej prywatnej kliniki w Warszawie, zajmujacej sie chirurgia szczekowa ...

klinika

a jaśniej...jaki zabieg jest planowany?może wystarczy chirurg stomatolog.w wawie są nawet trzy kliniki chir szczękowo-twarzowej

wypełnienie

a jak ma być? niemiło,drogo i problemowo,to wtedy jak dla mnie coś nie gra,była i jest w moim miescie taka klinika, byli drodzy,uprzejmi....i co? mnóstwo osób zgłaszało sie z reklamacjami, a ja przez nich trafiłam na chirurgię szczękową.

Starachowice


Zdrowie
Nowy budynek – lepsze warunki

Dobiega końca przeprowadzka starachowickiego szpitala do nowego budynku. W ciągu najbliższych 10 dni zostanie zamknięty stary budynek, w którym do tej pory funkcjonowała lecznica.
Pacjenci leżą w niewielkich, trzyosobowych salach, doskonale wyposażonych. W pokojach dla najciężej chorych łóżka regulowane są pilotem. Na oddziałach są też przestronne, nowoczesne łazienki, przystosowane dla osób niepełnosprawnych, pokoje dla lekarzy i pielęgniarek. W tak zwanym pokoju dziennym, w którym pacjenci mogą przyjmować gości zamontowano telewizor, do dyspozycji chorych pozostają także gry. – Jeszcze tylko 4 oddziały zostały w starym budynku, jednak w najbliższym czasie zostaną one przeniesione, a w poniedziałek zostanie otwarty i będzie mógł przyjmować pacjentów oddział ginekologiczno - położniczy– poinformował rzecznik starostwa powiatowego w Starachowicach, Andrzej Pruś. W dotychczasowej siedzibie placówki pozostał jeszcze oddział wewnętrzny I - pooperacyjny, chirurgiczny i ortopedyczny. Zostaną one przeniesione jeszcze w tym tygodniu. Natomiast 2 marca zostanie przeniesiony oddział intensywnej opieki medycznej. W nowym budynku szpitala funkcjonują już między innymi: kardiochirurgia, neurologia, pediatria, okulistyka, medycyna paliatywna, rehabilitacja stacjonarna.
Nowa siedziba szpitala ma około 26 tysięcy metrów kwadratowych. powierzchni. Część obiektu zajmuje starachowicki oddział Amerykańskich Klinik Serca. Dyrektor Jolanta Kręcka zamierza wydzierżawić kolejne pomieszczenia. W budynku "D” może niebawem powstać, czynny całą dobę, niepubliczny zakład stomatologiczny z chirurgią szczękową. W osobnym budynku na terenie Starachowic pozostaje jeszcze oddział zakaźny. Na razie nie bedzie go w nowym obiekcie. Jego przeniesienie możliwe będzie dopiero po uruchomieniu w nowej siedzibie specjalnej oczyszczalni ścieków. Ma to nastapić w 2010 roku.

źródło: wrota świętokrzyskie

Szpital im. Barlickiego

Łódź musi mieć chirurgię szczękową

09.10.2008

Powrót do pracy chirurgów szczękowych z "Barlickiego", którzy w lipcu złożyli wypowiedzenia z pracy, i reaktywowanie oddziału chirurgii twarzowo-szczękowej w Zgierzu. Takie rozwiązanie pozwoliłoby uratować łódzką "szczękówkę" i zapewnić pacjentom z urazami głowy i szyi oraz pacjentom onkologicznym kompleksową opiekę lekarską.

Wczoraj w tej sprawie u wojewody łódzkiego odbyło się spotkanie z konsultantami wojewódzkimi z dziedziny chirurgii szczękowej i chirurgii ogólnej. Wątpliwości nie ma - Łódź musi mieć "szczękówkę". Od 1 października w Łodzi nie ma nocnych dyżurów tej specjalizacji. W klinice w szpitalu "Barlickiego" został bowiem tylko jeden specjalista i siedmiu lekarzy w trakcie specjalizacji. Oddział w Zgierzu zamknięto ze względów finansowych.

- Zobowiązałem się, że będę mediatorem między lekarzami, którzy złożyli wypowiedzenia, a dyrektorem szpitala - mówi prof. Piotr Arkuszewski, szef kliniki chirurgii twarzowo-szczękowej w szpitalu im. Barlickiego i jedyny lekarz specjalista, który został w klinice. - Chcemy spotkać się z panem dyrektorem w najbliższy poniedziałek. Bardzo liczę na to, że uda się reaktywować oddział. Wtedy moglibyśmy zabezpieczyć 15 dyżurów ostrych w miesiącu. Nadal pozostaje jednak problem, co z pozostałymi dyżurami. Moim zdaniem, najłatwiej byłoby odtworzyć oddział chirurgii twarzowo-szczękowej w Zgierzu. Do tego pomysłu musi się jednak przychylić Urząd Marszałkowki, czyli organ założycielski szpitala.

Gdyby udało się otworzyć ponownie chirurgię szczękową w Zgierzu, a maleńki oddział w szpitalu im. WAM poszerzyłby swoją działalność, Łódź mogłaby mieć nocne dyżury "szczękowców" przez wszystkie dni w miesiącu.

Dopóki jednak nie będzie konkretnych rozwiązań, łódzką chirurgię będą wspomagać "szczękowcy" z Łasku, gdzie działa oddział o tej specjalizacji.

Profesor Piotr Arkuszewski mówi, że nie wyobraża sobie likwidacji łódzkiej "szczękówki". - To jedyny ośrodek w województwie, który ma akredytacje do kształcenia lekarzy specjalistów - mówi szef kliniki. - Poza tym nie powinno dochodzić do sytuacji, że nasi pacjenci z urazami twarzy u szyi będą wożeni na chirurgię twarzowo-szczękową do Warszawy.

Magda Szrejner - POLSKA Dziennik Łódzki

Chirurgia Szczękowo-Twarzowa

nie dam glowy, ale chyba w calej Europie, w Anglii tez Chirurgia szczekowo - twarzowa jest specjalizacja po medycynie ogolnej, a nie stomatologii.
tak przynajmniej mowiono na warszawskiej klinice chir szcz.tw. . pozdrawiam szanownych kolegow z Iej kliniki

Operacja progenii

Kiedys specjalizowala sie w operacyjnym leczeniu progeni Klinika Chirurgii Szczekowej AM we Wroclawiu (sp Prof. Cwioro).Nie wiem jak jest dzis ale pewnie ciagle to robia.

leczenie kanałowe i czy będzie łatwo

Jakoś chcę dorzucić swoje 3 grosze. 2 przypadki z mojego życia.
Przypadek pierwszy: kilka lat temu miałem 3-krotne zapalenie zatok, w końcu decyzja lekarza - konsultacja stomatologiczna. Udałem się do państwowej przychodni celem obejrzenia zębów górnej szczęki. Pani doktor, miła, ogląda zęby, puka etc. Diagnoza - zęby zdrowe. Zadowolony wracam i leczę zatoki, jako alergik przyjęliśmy że to możliwe że mam to tak często. Miesiąc później, piątek po południu, zaczynam puchnąć, w sobotę rano wstaję i nie widzę już na 1 oko, jestem tak zapuchnięty że prawie spadają mi okulary. Sobota więc nikt mnie nie przyjmie. Wizyta w końcu na dyżurze w klinice chirurgii szczękowo-twarzowej. Jak tylko otwarłem usta to usłyszałem że ząb jest zepsuty, co kilka dni później potwierdził stomatolog, również na pierwszy rzut oka. Pomijam kwestie samego zabiegu w klinice (rozcięcie dziąsła, założenie drenu etc.) Znieczulenie działało symbolicznie. A można było tego uniknąć gdybym trafił na innego stomatologa, nie było to chyba takie trudne wykryć ząb tak zepsuty że nadawał się do kanałowego leczenia i ledwo ledwo ale został uratowany. Skoro 2 następnych zobaczyło to od razu to chyba ktoś tu powinien pójść do okulisty!
Przypadek drugi: zęby zawsze leczyłem u jednego lekarza. To "leczenie" jednak polegało na tym że jak już miałem większą dziurkę to była automatyczna ekstrakcja Moja ostatnia tam wizyta to dolna szóstka, dziurka nie powiem, spora. Oczywiście - "do usunięcia". Jednak nie zgodziłem się, ze strachu Minęły 2 lata, na ząb już położyłem krzyżyk. W końcu - boli. Moja specjalistka od usuwania niestety na urlopie. Na szybko pozostaje jakaś państwowa przychodnia w której ląduję niezwłocznie zaczynając od "ten ząb już 2 lata temu był do usunięcia". A pani doktor na to: "jakie do usunięcia? ząb do leczenia, całkiem dobry!!". Było oczywiście kanałowe i kilka wizyt ale ząbek dobrze odbudowany siedzi sobie u mnie już chyba z 6 czy 7 lat z pełnym powodzeniem. Co mam myśleć o pierwszym dentyście? Jak na moje oko to nie chciała się podjąć leczenia kanałowego albo zbyt trudnych przypadków w innych zębach, a zostawiłem ich tam 4. Więcej nie mam zamiaru, bo i moje zaufanie do tego lekarza spadło dramatycznie co w przypadku stomatologa jest chyba najistotniejsze.
Rozpisałem się. Nie będę się już rozpisywał jak kiedy byłem dzieckiem to trafiłem do gabinetu prywatnego (bo jak zwykle ząb boli w sobotę) gdzie zamiast spluwaczki stało wiadro gdzie pływały usunięte zęby i zakrwawione tampony, ale to było 25 lat temu.
Czy się trafi na dobrego stomatologa tego się w sumie nie wie, a powszechna opinia może akurat nie odnosić się do pojedynczego przypadku lub być "na wyrost" jak się mieszka w małej miejscowości. No i trudno pytać 100 pacjentów danego lekarza o efekty, ktoś jest zadowolony, inny nie, zależy na którego pacjenta trafimy.

newsy 2007

Mimo kłopotów finansowych, Akademicki Szpital Kliniczny we Wrocławiu przenosi się do nowej siedziby

Wszystko dla pacjenta

26 sal operacyjnych, nowoczesna aparatura i komfortowe sale dla chorych. Tak wygląda nowy budynek Akademii Medycznej. Dyrekcja ASK zapewnia, że kłopoty finansowe nie przeszkodzą w przeprowadzce

W czwartek jeden z wierzycieli zajął trzy miliony złotych, które wpłynęły właśnie do kasy szpitala z NFZ, za wykonane usługi medyczne. W związku z tym personel dostał tylko 70 proc. wynagrodzenia.
Dyrektor ASK Piotr Pobrotyn mówi, że to sytuacja zupełnie absurdalna. Tym bardziej że szpital powoli wychodzi z kryzysu. Z 200 milionów złotych długu udało się spłacić już 100 milionów. Został też wdrożony program restrukturyzacyjny. Niestety, jeden z wierzycieli nie chciał czekać.
– Mam nadzieję, że uda nam się dojść do konsensusu jak najszybciej – tłumaczy dyrektor Pobrotyn. – Właśnie negocjujemy z wierzycielem.
Dyrektor zapewnia, że mimo tych kłopotów ASK będzie nadal przeprowadzał się do jednego z najbardziej nowoczesnych budynków szpitalnych w Europie.

Kliniki w jednym miejscu

– Będziemy mieli 26 sal operacyjnych – mówi Jerzy Rudnicki, prorektor Akademii Medycznej we Wrocławiu do spraw klinicznych.
Pierwsi pacjenci już przeszli zabiegi na chirurgii małoinwazyjnej. Na ten oddział przyjęto na razie 15 osób. Budynek przy Borowskiej dopiero zaczyna działać. Na razie przeniesiono tam pięć klinik: neurologiczną, urologiczną, ortopedyczną, chirurgii małoinwazyjnej i reumatologii.
Dyrektor Pobrotyn chce, by do końca przyszłego roku przy Borowskiej zaczęły działać wszystkie kliniki, które do tej pory znajdowały się w 11 różnych punktach. Teraz wszystkie znajdą się w jednym miejscu.
Na parterze budynku K znajdzie się oddział ratunkowy. Pierwsze piętro zajmie Klinika Chirurgii Urazowej i Chirurgii Ręki. Na drugim piętrze znajdzie się Klinika Otolaryngologii, a na piętrze Klinika Chirurgii Szczękowo-Twarzowej.

Nowocześnie i przytulnie

Szpital ma leczyć kompleksowo – pacjenci, którzy trafią do tamtejszej przychodni, w razie potrzeby od razu będą mogli zostać na jednym z oddziałów.
Nowy budynek Akademii zdecydowanie odbiega od standardów, jakie obowiązują w polskich szpitalach. I to nie tylko z powodu wielkości – żeby go obejść, potrzeba aż trzech godzin. Przede wszystkim niezwykły jest komfort, w jakim mają przebywać pacjenci. Będą mieli do dyspozycji pokoje jedno-, dwu- i trzyosobowe. Oczywiście, każdy z toaletą.
– A nam pracuje się tu wspaniale – nie kryje radości pielęgniarka Renata Spławska. Koszt budowy szpitala to 840 mln zł. Władze Akademii Medycznej nie wiedzą jeszcze, co się stanie ze starymi budynkami klinicznymi.

Magdalena Kozioł - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/758623.html

Jak dentysta Giertycha został marszałkiem

Jak dentysta Giertycha został marszałkiem

Jan Fusiecki 2007-06-22, ostatnia aktualizacja 2007-06-22 07:53:55.0

Mazowszem rządzi koalicja PO-PSL. Ale nie oznacza, że LPR nie ma tu żadnych wpływów. Marszałek Mazowsza Adam Struzik (PSL) utrzymał w zarządzie województwa Waldemara Roszkiewicza, zaufanego Romana Giertycha, który leczył zęby jego rodzinie- Szef urzędu marszałkowskiego i prawa ręka marszałka Struzika Waldemar Kuliński ma notes z nazwiskami wszystkich pracowników. Każda osoba ma w nim kropkę określonego koloru, dzięki której wiadomo, kto stoi za nominacją jakiegoś kierownika, inspektora czy sekretarki - mówi jeden z byłych urzędników urzędu marszałkowskiego.Mimo tej pedanterii pracę w urzędzie marszałkowskim zachowała grupa polityków powiązanych z LPR, dziś formalnie w opozycji. Choć partia Giertycha ma tylko cztery mandaty w 51-osobowej radzie Mazowsza, wiceszefem departamentu zdrowia jest wciąż Andrzej Cichocki, były radny Ligi na Pradze-Południe. LPR ma też "swoich" ludzi w departamentach organizacji i nadzoru oraz kultury.Ale najważniejsza osoba LPR w urzędzie marszałkowskim to Waldemar Roszkiewicz, członek zarządu województwa, emerytowany lekarz wojskowy, w latach 80. kierownik Garnizonowego Stomatologicznego Ambulatorium w Trzebiatowie (Zachodniopomorskie), potem pracownik kliniki Chirurgii Szczękowej Instytutu Stomatologii Wojskowej Akademii Medycznej.Odpowiada za zdrowie, czyli podlegające województwu szpitale, przychodnie i programy profilaktyczne. Rocznie samorząd Mazowsza wydaje na zdrowie przeszło 300 mln zł.Jak szachuje Struzik Jakim cudem polityk rekomendowany przez LPR zachował miejsce we władzach pod rządami koalicji PO-PSL? Zgodnie z ustaleniami trzy miejsca w pięcioosobowym zarządzie może obsadzić PO, a dwa (w tym marszałka) PSL. Adam Struzik stanął na czele zarządu, ale drugie miejsce przynależne ludowcom dał Roszkiewiczowi.- Bo był wdrożony w sprawy województwa. Był przecież wicemarszałkiem, gdy LPR współrządziła województwem w poprzedniej kadencji. Poza tym to gest w stronę radnych Ligi, którzy czasem głosują za uchwałami zarządu - mówi Janusz Piechociński, radny PSL.W kuluarach mówi się, że nominacja Roszkiewicza to element wyrafinowanej strategii marszałka Struzika. Roszkiewicz służy do szachowania koalicyjnego PO. - Co pewien czas pojawia się plotka, że PSL rezygnuje ze współpracy z nami i zaczyna koalicyjne rozmowy z LPR i PiS. Wielu naszych ludzi pracuje w zależnych od marszałka instytucjach i boi się takiego obrotu sprawy - mówi nam jeden z polityków PO. Podobnie sądzi wielu innych.Tę hipotezę potwierdzają skromne osiągnięcia PO w samorządzie województwa. Partia Tuska ma tu najsilniejszy klub i większość w zarządzie, ale to PSL obsadza kluczowe stanowiska. Np. ostatnio szefem Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych, która podzieli 3 mld euro dotacji przyznanych Mazowszu przez Brukselę został Edward Wroniewski, ludowiec i zaufany marszałka Struzika. Waldemar Roszkiewicz do LPR formalnie nie należy, ale przyznaje, że ta partia jest mu najbliższa, bo prawicowe treści wyraża w sposób "najbardziej wyrazisty".- Pozycja Waldemara Roszkiewicza jest w środowisku Ligi ogromna, bo leczył rodzinę samego przewodniczącego Giertycha - mówią radni województwa. - Nie tylko. Jako lekarz miałem wśród pacjentów wielu polityków - mówi Waldemar Roszkiewicz.Jan Fusiecki

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl &copy; Agora SA

Szpital im. Barlickiego

Materiał "Wydarzeń" Telewizji Polsat
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88721,5780620,Szpitalny_galimatias_.html

Łódź została bez nocnej "szczękówki"
07.10.2008

Nocny wypadek w centrum Łodzi. Ofiary mają rozległe rany głowy i szyi. Normalnie wszyscy trafiliby na stół operacyjny na oddział chirurgii twarzowo-szczękowej, ale nie w Łodzi. Tu pogotowie zawiezie ich do szpitala, który akurat ma ostry dyżur na chirurgii ogólnej. Dlaczego? Bo w całej aglomeracji nie ma ani jednego oddziału tej specjalizacji, który pełniłby nocne dyżury.

Jeszcze miesiąc temu pacjentów z poważnymi urazami głowy wożono do szpitala w Zgierzu lub do "Barlickiego".

Dzisiaj oddział w Zgierzu zamknięty jest na siedem spustów, a w szpitalu im. Barlickiego został jeden specjalista. Pozostałych ośmiu złożyło wypowiedzenia z pracy, a ich termin upłynął 30 września. Na oddziale pracuje jedynie szef kliniki prof. Piotr Arkuszewski i kilku lekarzy w trakcie specjalizacji z chirurgii twarzowo-szczękowej, którym nie wolno operować bez nadzoru lekarza specjalisty. Efekt? W siedmiusetysięcznym mieście pacjenci wymagający interwencji "szczękowca" są wożeni na oddział chirurgii ogólnej, który akurat pełni ostry dyżur.
::: Reklama :::

- Nie było wyjścia - rozkłada ręce prof. Adam Dziki, konsultant wojewódzki ds. chirurgii ogólnej. - Musiałem się zgodzić na takie rozwiązanie, chociaż zakładam, że jest ono doraźne. W środę spotykamy się w tej sprawie u pani wojewody. Liczę, że znajdziemy jakieś wyjście z sytuacji. Łodzianie powinni mieć całodobowy dostęp do specjalistów z tej dziedziny.

A takich pacjentów trafia się według łódzkiego pogotowia od kilku do nawet kilkudziesięciu w ciągu miesiąca. - Ofiary z dotkliwymi obrażeniami głowy od kilku dni zawozimy do szpitali, które mają dyżurującego chirurga - mówi Danuta Korcz, rzeczniczka pogotowia.

A jeśli mimo to będą potrzebowali pomocy specjalisty chirurga twarzowo-szczękowego? Do tej pory takich pacjentów można było przewieźć do Zgierza, "Barlickiego" lub do szpitala w Łasku. Gdyby trzeba to było zrobić dzisiaj, najbardziej prawdopodobny jest właśnie Łask. Zgierz właśnie likwiduje "szczękówkę" i nie przyjmuje żadnych pacjentów.

- Oddział musiał być zlikwidowany, przynosił duże straty finansowe - tłumaczy Łukasz Zimka, rzecznik szpitala.

Teoretycznie wszystkich pacjentów powinien przejmować "Barlicki", ale ten nie może dyżurować, bo na etacie ma tylko jednego specjalistę. Łódzki NFZ wysłał do dyrektora szpitala prof. Piotra Kuny zapytanie o to, jak będzie funkcjonował odział chirurgii twarzowo-szczękowej od października.

- Do tej pory nie wpłynęła do nas odpowiedź od dyrekcji szpitala - mówi Beata Aszkielaniec, rzeczniczka NFZ.

Z prof. Kuną nie udało nam się wczoraj skontaktować - jest na kongresie za granicą. O problemie nie wie też Ministerstwo Zdrowia, które właśnie podało listę jednostek, w których lekarze mogą otwierać specjalizację. Wśród nich jest klinika chirurgii twarzowo-szczękowej jako jedyne akredytowane miejsce w regionie tej specjalizacji z trzema wolnymi miejscami. Nie wiadomo jednak, kto miałby szkolić studentów, bo na oddziale pracuje tylko jeden specjalista.

Po co Łodzi "szczękówka"?

Chirurgia czaszkowo-szczękowo-twarzowa to oddział, na który trafiają pacjenci z urazami głowy.
Bardzo często przywożono ofiary wypadków komunikacyjnych, a także zwykłych bójek. Najczęściej z połamanymi żuchwami i szczękami, nosami, rozległymi ranami twarzy. To jedna z niewielu specjalizacji, na którą mogą trafiać nie tylko lekarze po wydziale lekarskim, ale i lekarsko-dentystycznym. Klinika w "Barlickim", jako jedyna w regionie pozwalała lekarzom otwierać specjalizację w tej dziedzinie.

Magda Szrejner - POLSKA Dziennik Łódzki

SEKS W GABINECIE

Tak więc wszystko zaczęło się jesienią 2001 roku. Zaczęło się od chrobotania przy próbie poruszenia żuchwą w lewo lub w prawo. Z początku w ogóle nie wiedziałem co to i od czego to więc bawiłem się tym odkryciem ile wlazło. Myślałem, że jak rozćwiczę to samo sobie pójdzie a kysz. Analogicznie do sytuacji, w której strzyka nam coś w kolanie, łokciu czy innej tego typu części ciała. Chrobotanie i przeskakiwanie w stawach żuchwowych nie odeszło po dziś dzień tylko jakby zmieniło charakter. Może nie zmieniło? Może się tylko przyzwyczaiłem? Nie wiem… Około Wigilii 2001 pojawił się punktowy ból głowy w prawej półkuli. Rzecz jasna przez długi czas nie połączyłem chrobotania w szczęce i bólu w głowie. Zapisałem się na tomograf jakoś w styczniu, pomartwiłem, porozmyślałem o śmierci, w kwietniu 2002 odbyło się badanie. Nic upiornego nie wykazało. Ucieszyłem się potężnie i odłożyłem sprawę na jakiś czas.Następnie przez 2002 i połowę 2003 roku w podanej kolejności: 1) Udałem się do Pani chirurg szczękowej praktykującej w lokalnym szpitalu im. Błażka. Tak się złożyło, że dzień wcześniej wypytywałem jej asystentkę o godziny przyjęć. Pytałem także czy szpital dysponuje laserem rehabilitacyjnym, ponieważ gdzieś czytałem, iż na takie dolegliwości często stosuje się laser. Czekałem na wizytę tylko półtorej godziny, więc byłem w niebo wzięty. Wchodzę, witam się. Pani doktor na moje dzień dobry odrzekła: Ja nie mam lasera, ja nie wyleczę! Słowa swe poparła charakterystycznym kiwaniem głowy wyrażającym jak sądzę dezaprobatę. Nastąpiła chwila konsternacji. Przełamałem milczenie pytaniem czy mogę usiąść na fotel i czy będę zbadany? Odpowiedź była negatywna, poparta ponownym kiwaniem głową. Nic nie odpowiedziałem albowiem już mimo bardzo młodego wieku doskonale wiedziałem, że nic a nic nie wskóram. Zdążyłem dotrzeć do szkoły na trzecią lekcję. Powody tego jej kiwania głową rozszyfrowałem dopiero kilka godzin później - przechodząc nieopodal nowobudowanego bloku mieszkalnego... Kiwała ażeby beton w jej głowie nie wysechł. 2) Udałem się do lokalnej Pani ortodonty - do jej prywatnego gabinetu. Stwierdziła, że przydałaby się korekta zgryzu. Pani lokalny ortodonta korygowała mi ten sam zgryz między 10 a 15 rokiem życia. Korygowała razem z koleżanką po fachu (jedna 3 lata korygowała, natomiast ta, o której właśnie piszę - ostatnie 24 miesiące). Wszystko odbywało się przy pomocy aparatu nocnego i regularnych wizyt po 30zł sztuka. Fakt zadawnionych korekt i korekcyj nocnych miał magiczną moc - otóż na ponowne korygowanie Pani doktor zbyt stanowczo nie nalegała. Gdy sobie mnie przypomniała wspomniała jedynie iż można by. Po krótkim konsylium ze znajdującym się w pomieszczeniu panem w białym, dwuczęściowym fartuchu miałem okazję usłyszeć no i ten laser co o nim wyczytałeś absolutnie! 10 zabiegów! 40zł za zabieg. Sprzęt jest u nas. Było to w początkach wakacji 2002. Na wypoczynek i tak już od wielu lat nie jeździłem, więc łatwo się pogodziłem z kolejnymi wakacjami na osiedlu już w chwili przemnożenia 10 razy 40zł. Pierwszy seans wziąłem od ręki, w gabinecie obok. Aparat był to UŁAN model 1200 lub 1600. Przez kilka minut Pan technik przykładał mi końcówkę do stawów żuchwowych a narzędzie wydawało z siebie pik ... pik ...pik .... Zapłaciłem, podziękowałem umówiłem się na dzień następny. Nazajutrz stawiłem się 15 minut przed czasem. Usiadłem w poczekalni w sposób, w jaki siada córa sołtysa w urzędzie gminnym. Bardzo grzecznie, z przejęciem wyrysowanym na twarzy i odciśniętym na duszy. W kwadrans po terminie zabiegu zacząłem się niepokoić. W 20 minut po terminie wdarłem się do gabinetu dentystycznego razem z wchodzącym pacjentem. Zapytałem, dlaczego do tej pory nie padło moje nazwisko i czy to normalne, że gabinet z laserem jest zamknięty, zaciemniony – słowem nieczynny. Nastąpiły konsternacja i przerzucanie stron czarnego terminarzyka. Wymowny uśmieszek pojawił się na zdecydowanie pełnej twarzy lekarskiej. Zaszła jakaś pomyłka i że przepraszają, bo Pan, co się laserem zajmuje od godziny poza zakładem bawi - zakończył definitywnie na dziś pracę. Mogę jak najbardziej przyjść jutro o tej samej porze, a jakże!” Wtedy trochę mnie poniosło - przyznaję. Padły wulgaryzmy takie jak: bałagan, strata czasu i wasza strata. Solennie żałuję. Inna sprawa, że każdy sąd by mnie uniewinnił, bo to było w najprawdziwszym afekcie wypowiedziane. Tak się złożyło, że siedzenie w poczekalni odbyło się zamiast siedzenia na prywatnym kursie języka angielskiego z opanowaniem którego w tamtym czasie łączyłem główne widoki na wyrwanie się od osiedla i osiedlowego życia. Krew mnie zalała w ten tajemniczy sposób, który pozwala nam czuć ją w ustach. Zdążyłem na ostatnie trzydzieści kilka minut lekcji angielskiego. To mnie ukoiło. Lubię trzydziestki… 3) Udałem się do Bydgoszczy. Transport miałem darmowy. Postąpiłem niczym najpodlejszy aferzysta. Wsiadłem tylnymi drzwiami autobusu PKS w czasie, gdy lud prosty i poczciwy opłacał kolejno przejazd u pana kierowcy. Muszę także wyznać, że z przedsiębiorstwami MPK w poszczególnych miastach poczynam sobie w podobny, nonszalancki sposób. Biletu nie kasuję a dla Canarruss Corrumpuss ma wykuty na pamięć adres nauczyciela chemii. Odbiegam od tematu. Tym razem wynalazłem sobie duży, renomowany gabinet ortodontyczny z chirurg szczękową wysoce wyspecjalizowaną oraz tradycją. Tak mi się przedstawiono przez telefon. Miejsce znalazłem łatwo, bo Bydgoszcz znam a gabinet z zewnątrz rzeczywiście kolorowy, zadbany. Wewnątrz także niczego sobie. W recepcji zamiast recepcjonistki Miss Publiczności lub nawet Miss Fotografików. Przedstawiłem się, spocząłem. Naprzeciw mnie na krzesełku oczekiwała urocza współpacjenteczka – słodka – w moim typie -zaplatoniłem się nie na żarty. Tak więc oczekiwanie spędzone w poczuciu wszechobecnej estetyki i marzeń skrzydlatych. Jak z bata strzelił, wchodzę. W gabinecie płaskie monitory, nowe i jasne fotele zgodne z normami UE. Doktórka uprzejma, charyzmatyczna. Orzekła, że „żuchwa nielicho zwichrowana”. Wypisała skierowanie na dwa fotosy. Metodą Schiller’a i pantograficzne. Na odwrocie skierowania wydrukowano mapkę z czerwonym „X”. A wszystko to bo Ciebie kocham(y) i nie wiem(y) jakbyśmy mogli bez Ciebie żyć!!! Pacjent nie może być narażony na zbłądzenie. Zarówno fizyczne jak i ideologiczne. Trafić pod adres musi a fantazjowanie o wolnym rynku w jego stanie zdrowia byłoby wysoce niewskazane. Myślę sobie, że ciekawiej by było gdyby pacjentowi wypożyczano, niedrogi przecież, detektor Geigera-Müllera przy pomocy którego, w pełni samodzielnie mógłby znaleźć najbliższy punkt rentgena. Uważam, że pomysł godny rozpatrzenia. Ile by było śmiechu? Ile frajdy? Ile nowych, życiowych umiejętności? No masa! Tutaj muszę wyznać, jakim heretykiem jestem. Otóż nie wierzę w zdjęcia rentgenowskie. Przeczuwam przez skórę, że 80% zdjęć w kwestiach zębowych jest przepisywana tylko przez przyjaźń (a może powinowactwo?) z ludźmi zarządzającymi punktami rentgena. Moje podejrzenia potwierdziła moja mama, której przydarzyło się powrócić ze zdjęciem zęba do dentystki. Lekarka zapomniała spojrzeć na kosztowny fotos. Owego dnia było już późnawo, mój prywatny detektor G-M został w domu, nie miałem siły ani ochoty na filozofowanie, więc pozostało mi zdać się na mapkę. Niestety do Ronda Jagiellonów był ładny szmat Bydgoszczy więc ustaliłem że ze zdjęciami powrócę za dwie lub trzy doby. Kolejna wizyta w Bydgoszczy zaczęła się od namierzenia polecanego przez mapkę zakładu. Stara kamienica z poczekalnią do złudzenia przypominającą pokój gościnny mojej babci. Broń Boże nie uważam, iż swojsko znaczy źle i wcale a wcale się nie czepiam. Dwa kwadranse czekania. Co chwila ktoś wchodzi i wychodzi z niezbędnym zdjęciem zęba, dziąsła lub dolnej części czaszki. Zasuszona Pani i Pan Mąż zajmujący się obsługą sprzętu obdarzeni byli cerą w kolorze mąki. W oczy rzucały się także ich sino-szare wargi przekręcające co drugie nazwisko. Wszystko jednak odbywa się zgodnie z zasadą: „W zamian za USZCZERBEK APARYCYJNY – DODATEK MOTYWACYJNY” Za niełatwe warunki pracy czeka 2000%-3000% marży na fotosie. Dodam tylko, że wprawny dealer narkotykowy wyciąga 200%-300% przebitki i to tylko w okresie wakacyjnym! Moja kolej, wchodzę. Mówią, że zdjęcia metodą Schiller’a to oni robić nie potrafią bo od Schiller’a jest ich syn. Syna nie ma. Czemu? Bo poszedł. Poza tym Schiller’a jeszcze nie robili, wypaplał Pan Mąż ,co spotkało się z jak sądzę pierwszym od dekady rumieńcem Zasuszonej Pani. Mam przyjść za trzy godziny, kiedy będzie syn. Przy okazji zrobi się popularną pantografię – za jednym zamachem. Naaaaastępny! Niewesoło, idziemy zwiedzać Bydgoszcz. Nie nudziło mi się bo zawsze znajdę sobie coś pasjonującego do roboty. Tym razem odwiedziłem znajomego zarządcę McDonalds. Restauracja zlokalizowana została przy pewnym romantycznym, bydgoskim placu wyposażonym w kościółek i zatrzęsienie kwiaciarni. Nie mogę powiedzieć gdzie to jest dokładnie, bo to by było moralnie karygodne. Jednak jak ktoś bardzo chce to mogę skrobnąć mapkę na odwrocie. W trosce o nieświadomych napomykam, że to jedyna restauracja McDonalds w kujawsko- pomorskiem, w której NIE dodają nasienia do shake’ów, NIE piorą podpasek w coli a lody są podawane przez specjalistyczny, jednorazowy papierek. Już w takim Toruniu, jak również w innych bydgoskich McDonalds gruntowne kontrole sanepidu wykryły i udokumentowały wszystkie te świństwa. Smacznego! Wróciłem trzy godziny później zahaczając jeszcze o kafejkę internetową, w której non-stop siedzą moi starzy, znajomi gracze karciani. Gra zwie się Magic: the Gathering. Odgadnąć co robili, nie trudno – grali w Magic! Jedyne, co mnie zadziwiło to zmiana pokoleniowa. Ze starych graczy ostało się tylko kilka twarzy. Z resztą karciarzy jest teraz różnie. Jedni odkryli amfetaminę, inni dziewczęta a niektórzy to nawet internet. Państwo Rentgenowscy byli już dokształceni. Z Schiller’em na ty i za pan brat. Dodatkowe czekanie trwało tylko 20 minut. W tym czasie przeczytałem artykuł w Przyjaciółce z 1997 roku. Rzecz traktowała o orgazmie doznawanym przez kobietę potraktowaną oralnym masażem stóp. Moja kolej, wchodzę. Zdjęcia zostały wykonane, kasiorka zapłacona. Pojechałem sobie tramwajem do lekarki. Było gorąco, bo przez pierwszy wagon przeleciały ptaszyska. Poczekalnia. Moja kolej, wchodzę. Pani doktór spogląda na fotkę Schiller’a i ma kwaśną minę. W końcu wyciągam od niej prawdę stosując skomplikowany fortel słowny: „Schiller jest niewyraźny i należy powtórzyć”. Odpowiadam, że to niemożliwe, bo mdło się tam czuję. Skoro niemożliwe to niemożliwe – jest w końcu pantografia wykonana na trzy z plusem. Potwierdziło się: żuchwa nie za zdrowa. Zdejmiemy odcisk zębowy, zrobimy szynę relaksacyjną no i będzie zadanie domowe. Językiem dotykaj podniebienia tam gdzie Ci się ono kończy. Rób to w ciągu dnia. Nie istotne, że to śmiesznie wygląda. Istotne są zdrowie i relaks żuchwy. Z tymi argumentami jak najbardziej się zgodziłem. Koszt szyny relaksacyjnej to 300zł. Do odbioru za jakiś tydzień. Zaliczka 100zł.Odbiór szyny przebiegł szybko. Dowiedziałem się, że jak by się pogarszało to jeszcze w Lublinie jest znawczyni przedmiotu i mogę sobie pojechać tam. To w końcu tylko kilka lat świetlnych. Informację tę na początku wykasowałem z pamięci ponieważ myślałem że po dwóch, góra trzech tygodniach noszenia nietaniej szyny uleczony zostanę całkowicie i na zawsze. A wtedy zacznie się życie długie, szczęśliwe i ambitne… Szyna zasadniczo nic nie odmieniła. Noszę ją co kilkanaście nocy po dziś dzień. Jest już druga połowa 2003 roku. Ważnego roku! Za kilkanaście dni „Ziazia” zmienia się w „Pana Cezarego” – kończę 18ście lat. Zdenerwowany byłem na siebie, gdy dowiedziałem się, że są miejsca na tej planecie gdzie kupczą identyczną szyną po 50zł a są też takie rejony gdzie się dostaje ją jako gratis w ramach konstytucji i „bezpłatnej” opieki. Podejrzewam jednak, że ta gratisowa może mieć płaszczyk z żółtaczki, nasienia lub obydwu więc jestem cokolwiek sceptyczny. 4) Udałem się do szpitala wojskowego w Bydgoszczy. Tato mój był niegdyś wojakiem i cieć przy szlabanie puścił mnie. Winda była jakaś pokomplikowana więc poszedłem schodami. Po drodze napotkałem napis „neurologia”. Permanentnie bolała mnie głowa więc pomyślałem sobie że zahaczę. Przez uchylone drzwi spostrzegłem dwie lekarki w fartuchach siedzące przy kawie i czymś słodkim. Spytałem czy byśmy nie mogli chwilkę pogawędzić o moich boleściach. Pulchniejsza odpowiedziała mi, że są zawalone pracą. Zajmują się bez wytchnienia osobami z wypadków komunikacyjnych i innych. Mam sobie iść. Dostało mi się jeszcze za brak folii na kopytach. W takiej sytuacji człowiek podświadomie żałuje, że nie jest umierającą ofiarą wypadku. Może wtedy padła by nań krztyna zainteresowania jako pada promyk słońca na nosek gimnazjalistki o poranku? Przesadzam, przepraszam. Smutne, ale prawdziwe. Na jednym z ostatnich pięter urzędowali szczękowcy. Tym razem trafił mi się lekarz płci męskiej. Posadził na fotel, zajrzał w usta. Obejrzał szynę i zdjęcia: źle zrobionego Schiller’a i kiepską pantografię. Stwierdził, że muszę przyjechać jak będzie jego kolega. Taki wyższy stopniem. Taki, który nie jedną żuchwę już postawił na nogi. Może wtedy coś uradzą? Miało to być za tydzień. Zacząłem się trochę podłamywać.Po tygodniu znowu w Bydgoszczy. Spacerem na autobus MPK. Potem pociągiem PKP przez godzinę w potwornym hałasie. Autobusem MPK na tramwaj. Następnie spacer i bieg po schodach w górę. Jestem na pięterku szczękowców. Dowiaduje się, że się pozamieniali dyżurami i znowu jest ten mniej doświadczony. Na filmach wyciąga się w takiej sytuacji broń palną i załatwia sprawę po męsku a w życiu realnym biegnie po schodach w dół, spaceruje, jedzie tramwajem, autobusem, pociągiem, znowu autobusem by w końcu udać się do ukochanego spożywczaka po mocne piwo w puszce, które spożywa się przy zachodzie słońca razem z kumplem. Tematy rozmów „te same”. 5) Udałem się do sanatorium w moim mieście. Mama moja wywiedziała się, że mają tam laser. Sprzęt był to identyczny UŁAN. Pojedynczy zabieg kosztował 7zł (zamiast 40zł). Wykupiłem 10 zabiegów. Problem w tym, że najmłodszy rehabilitant, jakiego obsługiwały Panie z sanatorium był pięć razy starszy ode mnie i one nie wiedziały jak dla mnie laser ustawić. Powiedziały żebym sobie sam ustawił. Za każdym razem naciskałem guziki tak jakbym dzwonił do jednej takiej, co ją kochałem. Za każdym razem wychodziłem z czerwonymi wypiekami na policzkach. Naświetlania nic nie pomogły.6) Udałem się do prywatnej przychodni ortodoncyjno - szczękowej w Poznaniu. Wypad całodniowy. Poznania nie znałem wtedy wcale a miejsce jest gdzieś na peryferiach stolicy Pyrlandii. Tak czy inaczej jakoś trafiłem. W recepcji znowu ślicznotka. Słowo daję – coś w tym jest! Odczekałem swoje, wszedłem. Zajrzał w usta, obejrzał szynę i stare fotki. Popadł w biologiczno- medyczny bełkot. Konkludował tym, że się raczej czegoś takiego nie leczy. Zainkasował 60zł. Przy wyjściu polecił jakąś państwową klinikę w Poznaniu i jakiegoś państwowego profesora co tam jest boss’em i ustala reguły gry. Byłem załamany przez pierwszą godzinę powrotnego błądzenia na dworzec. W ciągu następnej godziny dotarła do mnie myśl jakoby ból, cierpienie i niepowodzenia nie były czymś złym. W gruncie rzeczy są one dobre i potrzebne. Sprawiają, że rozkosz smakuje lepiej… 7) Udałem się do kolejnej bydgoskiej przychodni dentystyczno – ortodoncyjno – szczękowej. Na dole market spożywczy, na piętrze komputery i okna PCV. Czułem przez krew, że będzie powtórka z historii. Przyrzekłem sobie, że jeśli tym razem się nie uda to odłożę sprawę choćby nie wiem co się działo. Choćbym nawet konał od bólu głowy, nie mógł jeść ni mówić. Odłożę wszystko do czasu zarobienia dużych pieniędzy, nabycia broni palnej i czarnego samochodu marki Jaguar Sovereign. Naprawdę wolałem żyć o liściu sałaty i komunikować się na migi zamiast czuć się tak jak czułem się we wszystkich tych gabinetach. Byłem niemalże pewien że nic nie wskóram a tylko krwi sobie napsuję. Nie ten czas, nie ten kraj i za mało chamską mam osobowość. Godzina oczekiwania, moja kolej, wchodzę. Fotel, oglądanie szyny, zdjęć i jamy. Na początek będzie wyrównywanie guzków zębowych, tak żeby pasowały, potem zastrzyki ze sterydów a na koniec możliwa korekta zgryzu. Zaczniemy za siedem dni po konsylium ze szczękowcem. Zostawiłem pełne namiary, zapłaciłem 4 dychy, ciao bambino – widzimy się za tydzień.Po tygodniu wchodzę na stosowną kondygnację, stosownego budyneczku w stosownym mieście. Mijam PCV, komputery zostawiam za plecami. W module dentystycznym tajemnicza pustka. Wchodzę do gabinetu – jest asystentka. Pytam co się dzieje? Asystentka na to, że Pani doktor zapadła na grypę. Wtedy coś we mnie pękło. W ciągu 3 sekund moja osobowość postarzała się o dobre 3 lata. Zmienił się także jej profil. Narobiłem hałasu, przyznaję. Zapytałem za co bierze pieniądze, po co jej był mój telefon i dlaczego jest podłą kurwą. Miałem szczerą ochotę zamienić gabinet w apartament Lucypera lub nawet stajnię Augiasza. To drogi sprzęt, prawda? W porę się opanowałem – przypomniało mi się, że nie jestem anonimowy bo zostawiłem pełne namiary. Poza tym po chwili przyleciał wąsacz z PCV. Tak się składa, że miałem już wtedy coś ponad 190cm więc go „przesunąłem z drogi” i sobie poszedłem. Obecnie jestem na etapie planowania co pocznę dalej. Ze szczęką nie jest dobrze, ale nie jest też najgorzej. Poniżej dziesięcioro przykazań mojego autorstwa:I. Nie chorujII. Jeśli zachorujesz, ignoruj ten fakt. III. Kup broń palną, noś ją i używaj.IV. Po 1 maja 2004 emigruj z tego tragikomicznego państewka. V. W publicznej służbie zdrowia właź w tyłek.VI. W prywatnej służbie zdrowia dawaj do zrozumienia: „Nie będzie polepszenia stanu – nie będzie kasiorki”VII. Zawsze porównuj ceny.VIII. Zawsze zgrywaj biednego, głodnego studenta (najlepiej medycyny).IX. Zawsze dzwoń po kilka razy przed wizytą i upewniaj się że siedzi i czeka. X. Miej ból w nosie.Pozdrawiam. Życzę miłego dnia. P.S. Przepraszam za dwukrotne powtórzenie tego samego wątka pod różnymi tytułami. Badam, który zdobędzie większą oglądalność.

Religie świata

Obawiam się że w Krakowie jest jeszcze "lepiej":
(Przepraszam że wklejam całość, a nie tylko link)
MIELISMY KRAKOW
Gigantyczny majątek, o obszarze przekraczającym dwudziestodwukrotnie wielkość Watykanu, wart kilka miliardów złotych sprezentowało państwo Kościołowi krakowskiemu po 1989 r. Na ekskluzywnych kamienicach i działkach komercyjnych kler zbija kolejne złote fortuny.
Ustawa o stosunku państwa do Kościoła z 1989 r. otwarła duchowieństwu wrota do ziemskiego raju przepychu i bogactwa. Dzięki niej kler rzymskokatolicki (a de facto państwo Watykan) stał się najbogatszym właścicielem w Polsce. Różnymi drogami do jego przepastnych kas wciąż płyną gigantyczne majątki warte dziesiątki miliardów złotych, nowych złotych. Komisja Majątkowa, władze miast i województw rozdają polską ziemię. Ciągle nowe przywileje, ulgi i darowizny pompują kiesę finansowego olbrzyma. Patrzy na to wszystko biedny Polak...
Jak Polska kocha Kościół - a Kościół pieniądze, najwyraźniej widać w stolicy sutannowego biznesu,
czyli w Krakowie. Nie na próżno mówi się o nim `mały Rzym', czy `Świętogród'. To najgęściej zaludnione księżmi i zakonnikami miasto w kraju. Bo też najwięcej jest tu kościołów i zakonów, w przeliczeniu na jednego podatnika... tj. katolika Po prostu - polski Watykan. Jakby tego było mało, po 1989 r. krakowskim przewielebnym spadła manna z nieba w postaci ponad 1000 ha nieruchomości (10 km2, czyli terenu ponad 20-krotnie większego niż państwo papieskie). Prawie wszystko położone w centralnych dzielnicach miasta. Sami duchowni uzyskany majątek szacują na kilka miliardów nowych złotych. Dla przykładu norbertanki żądają 25 mln zł za 5 ha należnych im rzekomo gruntów. Proboszcz parafii Mariackiej wycenił `swoje' 20 ha na 50 mln zł. Wytyczne, jak ustalić koszt odszkodowania w wypadku działki zamiennej gratyfikacji finansowej dla Kk, podaje wewnętrzny protokół Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu RP i Konferencji Episkopatu Polski podpisany 22 czerwca 2001 r. przez Longina Komołowskiego - byłego wiceprezesa Rady Ministrów i arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego.

Kościół krakowski bezustannie otrzymuje lukratywne kamienice, gdzie mieszczą się sklepy, siedziby firm, lokale mieszkaniowe, domy opieki społecznej, państwowe szkoły, przedszkola czy inne instytucje. Słone interesy robi też na uzyskanych komercyjnych działkach w centrum miasta przeznaczonych na budownictwo, handel czy inwestycje komunikacyjne. Najczęściej są one natychmiast sprzedawane bądź wynajmowane za niebotyczne stawki (w Krakowie są najwyższe w Polsce stawki za kupno lub wynajem 1 m2 powierzchni zabudowy - (podać maksymalne stawki za wynajem pow. Biurowej w centrum Krakowa- RK). Dla zabicia nudy przy liczeniu kasy kler kopie piłkę na zagarniętych boiskach sportowych, przechadza się po watykańskich ogrodach, parkach i lasach. Hierarchia krakowska ukrywa przed opinią publiczną niebotyczne fortuny, które zbija na otrzymanych majątkach, między innymi od komisji wspólnej rządu i episkopatu w ramach swoich roszczeń. Dotarcie do odnośnych dokumentów nie było łatwe, bo w Krakowie czarny kolor zdominował również polskie urzędy. Oto nieruchomości polskiego Watykanu, które dostał on za bóg zapłać po 1989 r.
Do najbogatszych i najbardziej łasych należy parafia Mariacka, znana m.in. z hejnału i dyskusyjnej reklamy towarzystwa ubezpieczeniowego na wieży. Choć zbija już od wielu lat niesamowite krocie na różnych interesach, w tym odzyskanych kilku kamienicach przy Rynku Głównym, gdzie mieszczą się: ekskluzywny hotel Wit Stwosz, kawiarnia, sklepy i najbogatsze firmy, wciąż czatuje na złote jajo, jakim są tereny w Krakowie Bronowicach. Walczy o nie uparcie megabiznesmen, proboszcz, archibrezbiter, ks. infułat Bronisław Fidelus. Niczym lew czyha na 21 ha w rozbudowującej się dzielnicy. Trzy ogrody działkowe: `Złoty Róg', `Piast', `Widok' oraz tereny Zakładów Nasienniczych `Polan' i tereny miejskie kapłan wycenił na 50mln zł. Już znalazł chętnych do wielkich przedsięwzięć. Sprawa czeka obecnie w Komisji Majątkowej. Ksiądz Fidelus potrafi czekać, odrzuca kolejne oferty zamiennych działek - albo wielka kasa, albo zwrot w naturze. Krakowskie Centrum Inwestycyjne, z którym doszedł do porozumienia, chciałoby zbudować w Bronowicach hotele bądź centrum targowe. Co będzie z dotychczasowymi użytkownikami - księdza nie interesuje.
Jezuici wypędzili ze swoich siedzib dwie kliniki: Toksylogii i Chirurgii Szczękowo-Twarzowej. W ogromnych budynkach zainstalowali własną Wyższą Szkołę Filozoficzno-Pedagogiczną `Ignatianum' i centrum wydawnicze.

Największe interesy w mieście robią augustianie. Zakon skasowany w 1950 r. przez kard. Sapiehę, powrócił do Krakowa za zgodą kard. Macharskiego w 1989 r. (nie bez powodu w tym właśnie roku!). Pięciu(!) mnichów najpierw oczyściło gotycki klasztor przy ul. św. Katarzyny z niechcianych lokatorów -Wydziału Architektury UJ oraz kilku rodzin. Od kilku lat przejmują nowe komercyjne działki w Prokocimiu, po obu stronach ul. Wielickiej. Począwszy od 1993 r. otrzymują tereny wraz z zabudowaniami mieszkalnymi. Przejęli między innymi dom dziecka usytuowany w zespole pałacowym przy ul. Górników, Klub Sportowy `Kolejarz' i część Parku hrabiego Jerzmanowskiego. Wciąż o swój los boi się 11 rodzin z pobliskich domów. Pazerni augustianie zgarnęli już kasę za działkę pod hipermarket HIT. Z obawy przed publicznym zlinczowaniem zostawili (na razie) prokocimskie szpitale, choć walczą z nimi o tereny przyległe. Mimo otrzymanych 30 ha ciągle im mało.

Do najbogatszych krakowskich zakonów żeńskich i jednocześnie najbardziej znienawidzonych za swoją pazerność należą norbertanki.
W latach 90. straszyły radio RMF odebraniem ziemi spod Kopca Kościuszki, z którego rozgłośnia nadawała swoje audycje. Jako jedne z pierwszych, bo już w 1991 r. otrzymały prawie 9 ha nieruchomości w Krakowie Zwierzyńcu, użytkowane wówczas przez Akademię Rolniczą. Rok później na terenach Huty im. T. Sendzimira w Krakowie Luboczy dostały 6 działek o łącznej pow. 50 ha. Jakby tego mało, obecnie sądzą się z gminą Kraków oraz Skarbem Państwa o 6 ha nieruchomości w Śródmieściu. Spór dotyczy terenów Klubu Sportowego Cracovia i orbisowskiego hotelu. Wkrótce wyrok ma wydać Sąd Apelacyjny w Krakowie. Norbertankom marzy się również rozbudowany i odrestaurowany gmach nadleśnictwa w Zabierzowie - 76 arów.
Dobrym interesom nie popuszcza krakowska kuria, która w 1994 r. w Witkowicach dostała 50,9711 ha nieruchomości oraz 52 ha w tzw. drogowym Węźle Opatkowice - kilkanaście działek przy autostradzie. Z kamienic przy ul. Kanoniczej, gdzie mieści się Muzeum Archidiecezjalne, wylecieli mieszkańcy. Kościół łaskawie zostawił na uzyskanych włościach Uniwersytet Jagielloński i Teatr Kantora Cricot 2. Na razie trzyma się też Filharmonia Krakowska.

Kamienice z domami pomocy społecznej przejmuje Caritas. W 1994 r. przejęła budynek przy ul. Mikołajskiej 30, zaś w 1998 r. Dom Pomocy Społecznej przy ul. Radziwiłowskiej 8. W Śródmieściu tego samego roku dostała kilka działek - 3836 m2 przy Skawińskiej 4 i Krakowskiej 47. W 2000 r. w Bronowicach księżom z Caritasu sprezentowano 12,7411 ha. Największe społeczne protesty towarzyszyły przejęciu Domu Pomocy Społecznej. Po listach otwartych, mediacjach różnych osobistości udało się tylko zastrzec, że Kościół nie może wyrzucić pensjonariuszy do 2014 r., choć chciał to uczynić natychmiast!
Oprócz interesów robionych na kamienicach przy ul. Siennej i Stolarskiej dominikanie wciąż poszerzają swoje horyzonty biznesowe. W 1993 r. na Prądniku Czerwonym otrzymali 6 ha nieruchomości, w 1997 r. - 9,5 ha w Nowej Hucie i w 1999 r. ponad 20 ha na polach PGR Dziekanowice. Nie pogardzili także ogrodami działkowymi. Wciąż są nienasyceni.
Akademii Muzycznej i PWST `do widzenia!' powiedziały urszulanki. Od Komisji Majątkowej wyłudziły w latach 1996-1999 łącznie 82 ha na Prądniku Czerwonym i w okolicach Krzeszowic. Większość z tych terenów mają sprzedać pod osiedla mieszkaniowe.
Chciwi michaelici, choć dostali ponad 50 ha w Pawlikowicach, po zagarnięciu domu pomocy społecznej przez 3 lata zarzynali go czynszem, aż padł. Na jego gruzach utworzyli zakonny Dom Dziecka, na który doją pieniądze z miasta i Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
W kamienicy misjonarzy na ul. Floriańskiej mieści się McDonald's, zaś na Placu Wszystkich Świętych misjonarska restauracja, gdzie stołują się krakowscy rajcy. Misjonarze, choć zgarnęli kasę za szpital kolejowy przy ul. Lea 44, wyceniony w 1995 r. na 1,1 mln zł, ponad 20 ha lasów, pól i zabudowań mieszkalnych na dokładkę, teraz żądają przed sądem przejęcia komercyjnych działek przy ul. Kawiory, w pobliżu miasteczka studenckiego. Spór dotyczy także kamienic mieszkalnych przy ul. Czarnowiejskiej 101 i 103 oraz szkoły podstawowej. Roszczenia mnichów dotyczą dwóch największych uczelni krakowskich UJ i AGH. Sąd zawiesił tymczasowo sprawę. Jak się dowiedzieliśmy, dotychczas toczyła się wyjątkowo stronniczo na korzyść Kościoła.
Innym bulwersującym żądaniem jest przejęcie gmachu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej przy ul. Warszawskiej 5 przez Stowarzyszenie Miłosierdzia Wincentego a Paulo. Jak wynika z toczącej się sprawy przed Komisją Majątkową - na razie istnieje niewystarczająca prawna zasadność występowania stowarzyszenia o przejęcie budynku.
Salwatorianom śnią się 2 hektary w samym centrum miasta przy ul. Szlak 73a, gdzie mieści się Małopolski Instytut Samorządu Terytorialnego i Administracji oraz Park Miejski Jalu Kurka. Ewentualnie w zamian żądają 5 mln zł, co jest nie do przyjęcia nawet przez tak święte miasto. Być może więc park pójdzie pod wycinkę... Pazerni zakonnicy nie chcą słyszeć o gruntach zamiennych, chyba że też w centrum.
Szarytki miały duży kłopot z wyrzuceniem ludzi z mieszkań przy ul. Filipa 15. W końcu udało się. Z marszu przejęły też policyjny pensjonat w Krynicy.
Jak dobrze powodzi się klerowi w Krakowie mogą poświadczyć Córki Bożej Miłości. Po otrzymaniu ponad 40 ha nieruchomości władze Krakowa szukają im dalszych terenów zamiennych za nieruchomości na Śląsku, w Jastrzębiu Zdroju - 3 ha, bo jak mówią mniszki: `lepiej dogadują się w świętym Krakowie'. Większość nieruchomości przezorne zakonnice już zbyły. Na pewno nie za przysłowiową złotówkę.
Bonifratrzy przejęli najstarszy w mieście szpital przy ul. Trynitarskiej i dostali ponad 30 ha w Mogilanach. Karmelici bosi `na Piasku' stali się właścicielami części jednego z najsłynniejszych traktów handlowych przy ul. Karmelickiej.
Zdarzało się przed Komisją Majątkową wiele groteskowych sytuacji. Np. ksiądz Janusz Bielański, proboszcz wawelskiej parafii, występował jednocześnie w imieniu własnej parafii oraz Kapituły Metropolitalnej, co dopiero po dłuższym czasie udało się ustalić przedstawicielom rządu i episkopatu. Popyt na majątki za friko jest tak duży, że do tych samych nieruchomości startowała parafia św. Krzyża i Matki Kościoła. Kiedy przejętych kamienic nie zdążyło wyremontować miasto lub sponsor, z pomocą przychodził Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa /SKOZK/. W jego składzie są... krakowscy hierarchowie z kard. Franciszkiem Macharskim na czele. Nie dziwi więc fakt, iż prawie połowę pieniędzy z narodowego funduszu przeznacza się na obiekty kościelne, w tym także na `najbiedniejsze' norbertanki i augustianów.
13 lat po Ustawie o stosunkach państwo-Kościół wiele uzyskanych tą drogą majątków zostało sprzedanych lub wydzierżawionych. Powód jest prosty: zakonni i diecezjalni właściciele nie chcą tyrać na polu, tylko zarabiać pieniądze!
JAROSŁAW RUDZKI

media

Znalezione w sieci cz. I :

MIELISMY KRAKOW

Gigantyczny majątek, o obszarze przekraczającym dwudziestodwukrotnie wielkość Watykanu, wart kilka miliardów złotych sprezentowało państwo Kościołowi krakowskiemu po 1989 r. Na ekskluzywnych kamienicach i działkach komercyjnych kler zbija kolejne złote fortuny.
Ustawa o stosunku państwa do Kościoła z 1989 r. otwarła duchowieństwu wrota do ziemskiego raju przepychu i bogactwa. Dzięki niej kler rzymskokatolicki (a de facto państwo Watykan) stał się najbogatszym właścicielem w Polsce. Różnymi drogami do jego przepastnych kas wciąż płyną gigantyczne majątki warte dziesiątki miliardów złotych, nowych złotych. Komisja Majątkowa, władze miast i województw rozdają polską ziemię. Ciągle nowe przywileje, ulgi i darowizny pompują kiesę finansowego olbrzyma. Patrzy na to wszystko biedny Polak...
Jak Polska kocha Kościół - a Kościół pieniądze, najwyraźniej widać w stolicy sutannowego biznesu,
czyli w Krakowie. Nie na próżno mówi się o nim `mały Rzym', czy `Świętogród'. To najgęściej zaludnione księżmi i zakonnikami miasto w kraju. Bo też najwięcej jest tu kościołów i zakonów, w przeliczeniu na jednego podatnika... tj. katolika Po prostu - polski Watykan. Jakby tego było mało, po 1989 r. krakowskim przewielebnym spadła manna z nieba w postaci ponad 1000 ha nieruchomości (10 km2, czyli terenu ponad 20-krotnie większego niż państwo papieskie). Prawie wszystko położone w centralnych dzielnicach miasta. Sami duchowni uzyskany majątek szacują na kilka miliardów nowych złotych. Dla przykładu norbertanki żądają 25 mln zł za 5 ha należnych im rzekomo gruntów. Proboszcz parafii Mariackiej wycenił `swoje' 20 ha na 50 mln zł. Wytyczne, jak ustalić koszt odszkodowania w wypadku działki zamiennej gratyfikacji finansowej dla Kk, podaje wewnętrzny protokół Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu RP i Konferencji Episkopatu Polski podpisany 22 czerwca 2001 r. przez Longina Komołowskiego - byłego wiceprezesa Rady Ministrów i arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego.

Kościół krakowski bezustannie otrzymuje lukratywne kamienice, gdzie mieszczą się sklepy, siedziby firm, lokale mieszkaniowe, domy opieki społecznej, państwowe szkoły, przedszkola czy inne instytucje. Słone interesy robi też na uzyskanych komercyjnych działkach w centrum miasta przeznaczonych na budownictwo, handel czy inwestycje komunikacyjne. Najczęściej są one natychmiast sprzedawane bądź wynajmowane za niebotyczne stawki (w Krakowie są najwyższe w Polsce stawki za kupno lub wynajem 1 m2 powierzchni zabudowy - (podać maksymalne stawki za wynajem pow. Biurowej w centrum Krakowa- RK). Dla zabicia nudy przy liczeniu kasy kler kopie piłkę na zagarniętych boiskach sportowych, przechadza się po watykańskich ogrodach, parkach i lasach. Hierarchia krakowska ukrywa przed opinią publiczną niebotyczne fortuny, które zbija na otrzymanych majątkach, między innymi od komisji wspólnej rządu i episkopatu w ramach swoich roszczeń. Dotarcie do odnośnych dokumentów nie było łatwe, bo w Krakowie czarny kolor zdominował również polskie urzędy. Oto nieruchomości polskiego Watykanu, które dostał on za bóg zapłać po 1989 r.
Do najbogatszych i najbardziej łasych należy parafia Mariacka, znana m.in. z hejnału i dyskusyjnej reklamy towarzystwa ubezpieczeniowego na wieży. Choć zbija już od wielu lat niesamowite krocie na różnych interesach, w tym odzyskanych kilku kamienicach przy Rynku Głównym, gdzie mieszczą się: ekskluzywny hotel Wit Stwosz, kawiarnia, sklepy i najbogatsze firmy, wciąż czatuje na złote jajo, jakim są tereny w Krakowie Bronowicach. Walczy o nie uparcie megabiznesmen, proboszcz, archibrezbiter, ks. infułat Bronisław Fidelus. Niczym lew czyha na 21 ha w rozbudowującej się dzielnicy. Trzy ogrody działkowe: `Złoty Róg', `Piast', `Widok' oraz tereny Zakładów Nasienniczych `Polan' i tereny miejskie kapłan wycenił na 50mln zł. Już znalazł chętnych do wielkich przedsięwzięć. Sprawa czeka obecnie w Komisji Majątkowej. Ksiądz Fidelus potrafi czekać, odrzuca kolejne oferty zamiennych działek - albo wielka kasa, albo zwrot w naturze. Krakowskie Centrum Inwestycyjne, z którym doszedł do porozumienia, chciałoby zbudować w Bronowicach hotele bądź centrum targowe. Co będzie z dotychczasowymi użytkownikami - księdza nie interesuje.
Jezuici wypędzili ze swoich siedzib dwie kliniki: Toksylogii i Chirurgii Szczękowo-Twarzowej. W ogromnych budynkach zainstalowali własną Wyższą Szkołę Filozoficzno-Pedagogiczną `Ignatianum' i centrum wydawnicze.

Największe interesy w mieście robią augustianie. Zakon skasowany w 1950 r. przez kard. Sapiehę, powrócił do Krakowa za zgodą kard. Macharskiego w 1989 r. (nie bez powodu w tym właśnie roku!). Pięciu(!) mnichów najpierw oczyściło gotycki klasztor przy ul. św. Katarzyny z niechcianych lokatorów -Wydziału Architektury UJ oraz kilku rodzin. Od kilku lat przejmują nowe komercyjne działki w Prokocimiu, po obu stronach ul. Wielickiej. Począwszy od 1993 r. otrzymują tereny wraz z zabudowaniami mieszkalnymi. Przejęli między innymi dom dziecka usytuowany w zespole pałacowym przy ul. Górników, Klub Sportowy `Kolejarz' i część Parku hrabiego Jerzmanowskiego. Wciąż o swój los boi się 11 rodzin z pobliskich domów. Pazerni augustianie zgarnęli już kasę za działkę pod hipermarket HIT. Z obawy przed publicznym zlinczowaniem zostawili (na razie) prokocimskie szpitale, choć walczą z nimi o tereny przyległe. Mimo otrzymanych 30 ha ciągle im mało.

Do najbogatszych krakowskich zakonów żeńskich i jednocześnie najbardziej znienawidzonych za swoją pazerność należą norbertanki.
W latach 90. straszyły radio RMF odebraniem ziemi spod Kopca Kościuszki, z którego rozgłośnia nadawała swoje audycje. Jako jedne z pierwszych, bo już w 1991 r. otrzymały prawie 9 ha nieruchomości w Krakowie Zwierzyńcu, użytkowane wówczas przez Akademię Rolniczą. Rok później na terenach Huty im. T. Sendzimira w Krakowie Luboczy dostały 6 działek o łącznej pow. 50 ha. Jakby tego mało, obecnie sądzą się z gminą Kraków oraz Skarbem Państwa o 6 ha nieruchomości w Śródmieściu. Spór dotyczy terenów Klubu Sportowego Cracovia i orbisowskiego hotelu. Wkrótce wyrok ma wydać Sąd Apelacyjny w Krakowie. Norbertankom marzy się również rozbudowany i odrestaurowany gmach nadleśnictwa w Zabierzowie - 76 arów.
Dobrym interesom nie popuszcza krakowska kuria, która w 1994 r. w Witkowicach dostała 50,9711 ha nieruchomości oraz 52 ha w tzw. drogowym Węźle Opatkowice - kilkanaście działek przy autostradzie. Z kamienic przy ul. Kanoniczej, gdzie mieści się Muzeum Archidiecezjalne, wylecieli mieszkańcy. Kościół łaskawie zostawił na uzyskanych włościach Uniwersytet Jagielloński i Teatr Kantora Cricot 2. Na razie trzyma się też Filharmonia Krakowska.

Kamienice z domami pomocy społecznej przejmuje Caritas. W 1994 r. przejęła budynek przy ul. Mikołajskiej 30, zaś w 1998 r. Dom Pomocy Społecznej przy ul. Radziwiłowskiej 8. W Śródmieściu tego samego roku dostała kilka działek - 3836 m2 przy Skawińskiej 4 i Krakowskiej 47. W 2000 r. w Bronowicach księżom z Caritasu sprezentowano 12,7411 ha. Największe społeczne protesty towarzyszyły przejęciu Domu Pomocy Społecznej. Po listach otwartych, mediacjach różnych osobistości udało się tylko zastrzec, że Kościół nie może wyrzucić pensjonariuszy do 2014 r., choć chciał to uczynić natychmiast!
Oprócz interesów robionych na kamienicach przy ul. Siennej i Stolarskiej dominikanie wciąż poszerzają swoje horyzonty biznesowe. W 1993 r. na Prądniku Czerwonym otrzymali 6 ha nieruchomości, w 1997 r. - 9,5 ha w Nowej Hucie i w 1999 r. ponad 20 ha na polach PGR Dziekanowice. Nie pogardzili także ogrodami działkowymi. Wciąż są nienasyceni.
Akademii Muzycznej i PWST `do widzenia!' powiedziały urszulanki. Od Komisji Majątkowej wyłudziły w latach 1996-1999 łącznie 82 ha na Prądniku Czerwonym i w okolicach Krzeszowic. Większość z tych terenów mają sprzedać pod osiedla mieszkaniowe.
Chciwi michaelici, choć dostali ponad 50 ha w Pawlikowicach, po zagarnięciu domu pomocy społecznej przez 3 lata zarzynali go czynszem, aż padł. Na jego gruzach utworzyli zakonny Dom Dziecka, na który doją pieniądze z miasta i Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
W kamienicy misjonarzy na ul. Floriańskiej mieści się McDonald's, zaś na Placu Wszystkich Świętych misjonarska restauracja, gdzie stołują się krakowscy rajcy. Misjonarze, choć zgarnęli kasę za szpital kolejowy przy ul. Lea 44, wyceniony w 1995 r. na 1,1 mln zł, ponad 20 ha lasów, pól i zabudowań mieszkalnych na dokładkę, teraz żądają przed sądem przejęcia komercyjnych działek przy ul. Kawiory, w pobliżu miasteczka studenckiego. Spór dotyczy także kamienic mieszkalnych przy ul. Czarnowiejskiej 101 i 103 oraz szkoły podstawowej. Roszczenia mnichów dotyczą dwóch największych uczelni krakowskich UJ i AGH. Sąd zawiesił tymczasowo sprawę. Jak się dowiedzieliśmy, dotychczas toczyła się wyjątkowo stronniczo na korzyść Kościoła.
Innym bulwersującym żądaniem jest przejęcie gmachu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej przy ul. Warszawskiej 5 przez Stowarzyszenie Miłosierdzia Wincentego a Paulo. Jak wynika z toczącej się sprawy przed Komisją Majątkową - na razie istnieje niewystarczająca prawna zasadność występowania stowarzyszenia o przejęcie budynku.
Salwatorianom śnią się 2 hektary w samym centrum miasta przy ul. Szlak 73a, gdzie mieści się Małopolski Instytut Samorządu Terytorialnego i Administracji oraz Park Miejski Jalu Kurka. Ewentualnie w zamian żądają 5 mln zł, co jest nie do przyjęcia nawet przez tak święte miasto. Być może więc park pójdzie pod wycinkę... Pazerni zakonnicy nie chcą słyszeć o gruntach zamiennych, chyba że też w centrum.
Szarytki miały duży kłopot z wyrzuceniem ludzi z mieszkań przy ul. Filipa 15. W końcu udało się. Z marszu przejęły też policyjny pensjonat w Krynicy.
Jak dobrze powodzi się klerowi w Krakowie mogą poświadczyć Córki Bożej Miłości. Po otrzymaniu ponad 40 ha nieruchomości władze Krakowa szukają im dalszych terenów zamiennych za nieruchomości na Śląsku, w Jastrzębiu Zdroju - 3 ha, bo jak mówią mniszki: `lepiej dogadują się w świętym Krakowie'. Większość nieruchomości przezorne zakonnice już zbyły. Na pewno nie za przysłowiową złotówkę.
Bonifratrzy przejęli najstarszy w mieście szpital przy ul. Trynitarskiej i dostali ponad 30 ha w Mogilanach. Karmelici bosi `na Piasku' stali się właścicielami części jednego z najsłynniejszych traktów handlowych przy ul. Karmelickiej.
Zdarzało się przed Komisją Majątkową wiele groteskowych sytuacji. Np. ksiądz Janusz Bielański, proboszcz wawelskiej parafii, występował jednocześnie w imieniu własnej parafii oraz Kapituły Metropolitalnej, co dopiero po dłuższym czasie udało się ustalić przedstawicielom rządu i episkopatu. Popyt na majątki za friko jest tak duży, że do tych samych nieruchomości startowała parafia św. Krzyża i Matki Kościoła. Kiedy przejętych kamienic nie zdążyło wyremontować miasto lub sponsor, z pomocą przychodził Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa /SKOZK/. W jego składzie są... krakowscy hierarchowie z kard. Franciszkiem Macharskim na czele. Nie dziwi więc fakt, iż prawie połowę pieniędzy z narodowego funduszu przeznacza się na obiekty kościelne, w tym także na `najbiedniejsze' norbertanki i augustianów.
13 lat po Ustawie o stosunkach państwo-Kościół wiele uzyskanych tą drogą majątków zostało sprzedanych lub wydzierżawionych. Powód jest prosty: zakonni i diecezjalni właściciele nie chcą tyrać na polu, tylko zarabiać pieniądze!